Kup on-line
Szalone nożyczki
Paul Pörtner
najbliższy spektakl: 19.08.2014 19:15 2h 5min, 1 przerwa Karmelicka 6
Obsada
Barbara Markowska
Pani Dąbek
Antoni Wzięty
Dominik Kowalewski
Edward Wurzel
Michał Tomasiak / Edward Wurzel
Michał Tomasiak
Tłumaczenie: Elżbieta Woźniak
Adaptacja / reżyseria / opracowanie muzyczne: Marcin Sławiński
Scenografia: Joanna Schoen
Inspicjent / sufler: Teresa Twardziak-Bazylczuk / Joanna Jaworska
Opis spektaklu
O autorze
O reżyserze
Recenzje
Reżyser o:
Opinie

Szalone nożyczki (Shear Madness)

 

Czterech podejrzanych, dwóch policjantów, narzędzie zbrodni i cała widownia świadków!

 

Niezwykła komedia kryminalna z niespodzianką rozgrywająca się w wyjątkowym krakowskim salonie fryzjerskim, nad którym mieszka upiorna pianistka. a właściwie mieszkała…

 

Pierwsze w Polsce interaktywne przedstawienie, w którym przebieg akcji zależy w dużej mierze od publiczności. Doskonała zabawa, a można brać w niej udział wielokrotnie!

 

W Ameryce sztuka nie schodzi z teatralnych afiszy od ponad dwudziestu lat, co uhonorowano wpisem do Światowej Księgi Rekordów Guinnesa dla najdłużej utrzymującego się w repertuarze spektaklu, który nie jest musicalem. W Polsce od łódzkiej premiery w 1999 wystawiano ją w 14 teatrach, w tym siedmiokrotnie w reżyserii Marcina Sławińskiego.

 

Podejrzani:

 

Barbara Markowska: młoda kobieta, za którą każdy mężczyzna musi się obejrzeć. Fryzjerka w salonie „Szalone Nożyczki”. Energiczna i zdecydowana. Bardzo zajęta w godzinach pracy i poza nią. Cierpi na wygodny zanik pamięci. Jest jedyną spadkobierczynią zamordowanej.

 

Antoni Wzięty „Tonio”: właściciel oszałamiającego fartuszka i zakładu fryzjerskiego. Marny kucharz. Nie znosi Rachmaninowa i zamordowanej właścicielki kamienicy. Szef Rady Artystycznej NFT. Pracodawca Markowskiej.

 

Edward Wurzel: handlarz antykami, który zna się na kodeksie karnym. Znajomy Markowskiej oraz zamordowanej. Do toalety chadza z teczką. Notowany. Całował się z Markowską. Prowadził jakieś interesy z zamordowaną.

 

Helena Maria Dąbek: atrakcyjna kobieta po trzydziestce. Posiadaczka dwóch rottweilerów, domu, męża parlamentarzysty i lokaja. Egzaltowana. Odziewa się z widoczną elegancją. Kleptomanka. Stała klientka salonu „Szalone Nożyczki”. Gaduła.

 

Śledczy:

 

Dominik Kowalewski: amator tradycyjnego golenia brzytwą. Mieszkaniec podkrakowskiego Zagacia, ceniący uroki wsi. Bardzo dobrze poinformowany policjant, który dba o dyscyplinę śledztwa. Lubi kamuflaż. Fachowiec.

 

Michał Tomasiak: usłużny młody policjant. Brak doświadczenia nadrabia gorliwością i pilnością. Trochę zagubiony, ale zawsze dobrze przygotowany. Panuje nad informacjami z laboratorium. Rokuje nadzieje na przyszłość.

 

Reżyser:

 

Marcin Sławiński: rodowity warszawiak, który lubi mieszkać w centrum miasta. Przedłożył reżyserię nad aktorstwo. Precyzyjny i pracowity. Wiele czasu spędza w pociągach. Gentleman. Sprawca całego zamieszania.

 

Premiera: 1 kwietnia 2006, Duża Scena

Paul Pörtner urodził się w 1925 w Wuppertalu, zmarł w 1984 w Monachium. Po odbyciu praktyk reżyserskich w rodzinnym teatrze miejskim w 1951 rozpoczął studia na uniwersytecie w Kolonii (germanistyka, romanistyka i filozofia), następnie kontynuował edukację we Francji. Od 1958 mieszkał w Szwajcarii, wtedy też został zawodowym autorem; był pisarzem, badaczem zjawisk kulturowych, reżyserem, kierownikiem zespołu aktorskiego, tłumaczem, i wydawcą. Od 1976 pracował w Norddeutscher Rundfunk w Hamburgu jako reżyser sztuk radiowych. Oprócz 17 sztuk stworzył także ponad 20 słuchowisk.

 

Jego opowiadania i powieści często mają za temat „przegranych” – podczas wojny jako bardzo młody człowiek sam został upośledzony. Bardzo lubił eksperymenty językowe i gry słowne, miał wielkie wyczucie burleski; jego bohaterowie pokazani są w sytuacjach nietypowych, często działają w akcie desperacji. Zainteresowania teatrem awangardowym pchnęły go w stronę teorii Jacoba Levy’ego Morena, Antonina Artauda i Erwina Piscatora. W pracach dramatopisarskich i reżyserskich pozostawał jednak głównie pod urokiem commedii dell’arte, twórczości Kurta Schwittersa czy Alfreda Jarry’ego.

 

W 1963 napisał interaktywną sztukę „Scherenschnitt oder der Mörder sind sie” (znaną w Polsce pod tytułem „Szalone nożyczki”), w której wiodącą rolę odgrywa publiczność; w tym samym roku odbyła się premiera w teatrze w Ulm, a w latach późniejszych na 75 innych niemieckojęzycznych scenach. W USA utwór wszedł na afisz jako „Shear Madness” i od razu odniósł spektakularny sukces. Pierwsza amerykańska wersja sztuki nosiła tytuł „Kto to zrobił?” i grana była w GeVa Theatre w Rochester z Brucem Jordanem w roli fryzjera Toniego. 18 kolejnych realizacji „Shear Madness” w innych krajach świata uczyniło z tego tytułu międzynarodowy przebój; po „Pułapce na myszy” Agathy Christie interaktywna sztuka Pörtnera pozostaje najdłużej i najczęściej granym na świecie utworem.

Marcin Sławiński, warszawianin urodzony w 1951, reżyser teatralny i aktor. W 1973 ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWST w Warszawie i przez 11 lat był aktorem Teatru Narodowego, częściowo za dyrekcji Adama Hanuszkiewicza. Wystąpił w jego głośnych spektaklach: „Antygona”, „Trzy po trzy”, „Wacława dzieje”(1973), „Balladyna”, „Jezioro Bodeńskie”, „Wesele” (1974), „Mickiewicz – Młodość”, „Płatonow” (1976), „Fedra”, „Sen srebrny Salomei” (1977), „Dziady część III i Ustęp” (1978); przy adaptacjach Dygata i Wyspiańskiego pełnił także funkcję asystenta reżysera. Grał również u Swinarskiego w „Pluskwie” (1975) i Peryta w „Romeo i Julii” (1981).

 

Jako samodzielny inscenizator debiutował „Zamianą” Paula Claudela w ramach warsztatu reżyserskiego PWST na scenie Teatru Narodowego w 1982, a w następnym roku uzyskał dyplom Wydziału Reżyserii warszawskiej PWST. w ponad 20 teatrach zrealizował ponad 50 spektakli, z czego około połowa to polskie prapremiery; do najważniejszych należą: „Kompot” Kofty i Rychtera (Radom, 1983), „Pięć dni Lemuela Guliwera” Nowickiego (Warszawa, 1985), „Róbmy swoje” wg Młynarskiego (Płock, 1987), „Zbrodnie serca” Henley (Warszawa, 1991) czy „Pokój Marvina” McPersona (Bielsko-Biała, 2002). Pełnił też funkcję kierownika literackiego Kwadratu (1989-1995) i Powszechnego w Łodzi (1995-7) oraz konsultanta programowego w tych samych placówkach (odpowiednio: 1995-7 oraz 1997-2002). Obecnie jest etatowym reżyserem Teatru Powszechnego w Łodzi.

 

Przez wiele lat współpracował z Teatrem TV; między 1974 a 1985 wystąpił w 15 spektaklach, zaś od 1989 do 1993 wyreżyserował cztery przedstawienia. W okresie postępującej komercjalizacji mediów publicznych był jednym z realizatorów sitcomu „Lokatorzy” (1999-2005). Jak aktor wziął również udział w kilku filmach kinowych i telewizyjnych oraz dwóch spektaklach Teatru Polskiego Radia.

 

Z czasem wyspecjalizował się w sztukach lżejszego kalibru, szczególnie anglosaskiego „drama company”: Ayckbourna, Frayna, Schisgalla, Simona i Cooney’a. Realizował je w Teatrze Kwadrat oraz w Radomiu, Łodzi, Zabrzu, Katowicach, Wrocławiu, Bydgoszczy, Bielsku-Białej, Olsztynie, Gliwicach, Słupsku, Elblągu i Rzeszowie. Dla Teatru Bagatela wyreżyserował „Mayday 2” (2005) i „Szalone nożyczki” (2006).

 

Jak sam mówi o rozrywkowym repertuarze: „Istnieje bardzo sprawiedliwa i obiektywna ocena teatru komediowego, sprawiedliwsza od recenzentów. To sala. Widownia, która bawi się lub właśnie kompletnie nic jej nie śmieszy. Przygotowując sztuki „śmieszne”, mam zawsze duże obawy, z końcem prób żaden z ogranych po tysiąckroć dowcipów już nie śmieszy, nic się nie układa, napięta do granic wytrzymałości nerwów „maszyneria” teatralna w przedpremierowej gorączce zgrzyta i trzeszczy. I dopiero podczas pierwszego spektaklu ta poczwarka przeradza się, no, ma szansę przerodzić się w motyla. Współpracuję często z fachowcem od komedii Wojciechem Pokorą i on na ostatnich próbach zwykł dopominać się publiczności. Bo potrzebuje już publiczności – partnera oddziałującego z drugiej strony.”

Paweł Głowacki „Przebudzenie widza”, „Dziennik Polski”, 3 kwietnia 2006:

 

„W teatrze Bagatela, w dwudziestej minucie wyreżyserowanej przez Marcina Sławińskiego farsy Paula Pörtnera "Szalone nożyczki", ktoś nożycami wyniesionymi z zakładu fryzjerskiego w sito zmienił szyję legendarnej pianistki Richter, mieszkającej nad zakładem. Kto dziurawił? Klasyczne pytanie kryminału. w Bagateli jest to pytanie - do ciebie, widzu. Tak, bo tym razem w teatrze nie wystarczy siedzieć, w nosie dłubać i gapić się jak cielę na pełne wymię.

(...) Na "Szalonych nożyczkach" publiczność jest najważniejsza w sensie ścisłym, a nawet skrajnym. Nie jest na zewnątrz, lecz wewnątrz fikcji. Nie jest krawędzią opowieści, lecz jej częścią. Inaczej powiem. O ile wszystkie grane dziś w Polsce przedstawienia na dobrą sprawę mogłyby być grane przy pustej widowni (i w ośmiu przypadkach na dziesięć, na przykład w Narodowym Starym Teatrze, działoby się to z wielkim pożytkiem dla publiczności), o tyle "Szalone nożyczki" są bez publiczności zwyczajnie niemożliwe. Nie istnieją.

Oto na scenie - wspomniany salon fryzjerski. w nim - obsługa. Barbara Markowska, fachowiec od kobiecych koafiur - czyli wiele dająca do myślenia aktorka Aleksandra Godlewska, w fartuszku jeszcze więcej dającym do myślenia. Obok Antoni Wzięty, specjalista od fryzur męskich - czyli aktor Wojciech Leonowicz, wybornie, z wielką dyskrecją grający mężczyznę, jak to się mówi, z gatunku "mękkuchnych, oj, nadgarstuniów, aj". Obsługa zatem. No i klienci.

Wręcz rezydentka, niejaka pani Dąbek (Ewa Mitoń). Ponury rudzielec Edward Wurzel (Przemysław Branny). Mętny Michał Tomasiak (Przemysław Redkowski). Wreszcie wlezie jakiś robociarz w kasku - postać kluczowa... No i odchodzi strzyżenie, mycie głów, golenie, nawijanie włosów na wałki, suszenie, modelowanie. Seans upiększania toczy się i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dudnienie fortepianu piętro wyżej. To nieszczęsna Richter gra i gra...

Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi, ktoś inny wraca... Nagle - wrzask. Ktoś zadźgał Richter! Wtedy okaże się, że robociarz w kasku to porucznik policji Dominik Kowalewski, a Tomasik - to jego asystent. Nikt stąd nie wyjdzie, dokąd nie wykryjemy zbrodniarza! Śledztwo się zaczyna. Kto zabił? Właśnie ciebie, widzu, porucznik o to zapyta z proscenium. Świadkiem jesteś. Masz opowiedzieć, coś widział. Masz zdecydować, kto dźgał. Naprawdę - jesteś sednem opowieści.

Masz oceniać, masz decydować, ergo - masz pojąć, iż w teatrze nie jesteś już tylko tym mętnym cielęciem, co się na scenę bezrefleksyjnie gapi i czeka, aż teatr mu wymię w gardło wsadzi, naciśnie i wsączy jakieś prawdy do wierzenia na słowo. Rzecz jasna, ta w Bagateli gra z publicznością miała być i jest tylko świetną, fachowo odegraną, farsową zabawą dwugodzinną. Tylko i aż. (...)”

 

Joanna Targoń „Raz, dwa, trzy, wychodź ty...”, „Gazeta Wyborcza” – Kraków, 26 kwietnia 2006:

 

„Jeśli chcesz wiedzieć, kto zabił, zadecyduj sam - takie, na pierwszy rzut oka dziwne, zadanie mają widzowie nowego spektaklu w Bagateli.

Ile razy, czytając kryminał, typowaliśmy zbrodniarza, zastanawialiśmy się nad sprytnie zakamuflowanymi poszlakami, podejrzliwie przyglądaliśmy się charakterom i pobudkom? Czasami autor był górą, czasami my. Wyścig z autorem w rozwiązywaniu zagadek to jedna z przyjemności czytania kryminału. Twórcy "Szalonych Nożyczek" wpadli na szatański pomysł przeniesienia tego wyścigu, dokonywanego zwykle w intymnych warunkach czytelniczych i bez świadków, na teatralną widownię. Publiczność musi nie tylko wykazać się pamięcią i spostrzegawczością (proszona jest o pomoc w rekonstrukcji zdarzeń), ale i typuje (przez głosowanie) zbrodniarza. Każdego wieczoru spektakl toczy się nieco inaczej, no i ma inne zakończenie. Na kogo wypadnie, na tego bęc - i za kratki.

Zaczyna się całkiem zwyczajnie. w salonie fryzjerskim Szalone Nożyczki trwa codzienna praca. Basia (Aleksandra Godlewska) maluje sobie paznokcie, Tonio (Wojciech Leonowicz) w kokieteryjnym różowym fartuszku strzyże nieco oszołomionego klienta (Przemysław Redkowski). Myślę, że każdy kiedyś uległ fryzjerskiej przemocy i charakterystycznemu dla takich zakładów sprowadzeniu do roli przedmiotu, doceni więc pierwsze sceny - lekkie, zabawne i pełne dobrze podpatrzonych szczegółów.

Powoli zawiązuje się intryga, pojawiają się kolejni bohaterowie: pretensjonalna żona posła pani Dąbek (Ewa Mitoń), ponury "byznesmen" z teczką (Przemysław Branny), robotnik w drelichu (Łukasz Żurek). a z góry dochodzą dźwięki fortepianu, na którym gra sławna ongiś pianistka Izabela Richter. To ona będzie ofiarą, zabita fryzjerskimi nożyczkami przez jedną z osób obecnych w zakładzie.

Zabawę napędzają dwa motory: współudział widzów, co wymaga od aktorów szybkiej orientacji i zdolności do improwizacji, oraz koloryt lokalny, bo "Nożyczki" mają się dziać w tym mieście, gdzie są właśnie grane. Zamordowaną pianistkę wspomina więc w RMF Józef Opalski, handlujący antykami ponurak umawia się pod Halą Grzegórzecką, pani posłowa mieszka na Woli Justowskiej i tak dalej. (…) maszynka działa sprawnie, w czym duże zasługi ma Łukasz Żurek, na którego spada odpowiedzialne zadanie nie tylko prowadzenia śledztwa, ale przede wszystkim prowadzenia konwersacji ze świadkami, czyli widzami.”

 

Włodzimierz Jurasz „Wstrzymaj akcję”, „Gazeta Krakowska”, 5 kwietnia 2006:

 

„Do stojącego na scenie telefonu podchodzi jeden z aktorów. Podnosi słuchawkę, wykręca numer. - Z prezesem Filipiakiem proszę. - Jak to, kto mówi? Bogusław Cupiał. - Gdy po drugiej stronie rozlega się głos rozmówcy, aktor wykrzykuje do słuchawki: - Biała Gwiazda, jazda, jazda, jazda!!! To tylko jeden z wielu krakowskich elementów, wprowadzonych do szwajcarsko-amerykańskiej farsy Paula Pörtnera "Szalone nożyczki", której premiera odbyła się w sobotę na scenie krakowskiego Teatru Bagatela.

Rozgrywająca się w salonie fryzjerskim komedia kryminalna jest swoistym teatralnym ewenementem. Nie tylko dlatego, że w Ameryce nie schodzi z afisza od 20 lat i trafiła nawet do Księgi Guinnessa. Także dlatego, że to pierwszy w Krakowie spektakl interaktywny, w którym publiczność może włączać się w przebieg akcji, a nawet decydować o zakończeniu!

Policjant prowadzący sceniczne dochodzenie w sprawie morderstwa odwołuje się do widowni, zadaje jej pytania niczym świadkom, pyta o jej opinie, przeprowadza głosowanie decydujące o wytypowaniu zabójcy. Jednym słowem - wciąga publiczność do zabawy. (…)

Krakowska publiczność, podobnie jak było wcześniej w Łodzi, Wrocławiu czy Bielsku, stanęła na wysokości zadania, włączając się w przebieg spektaklu, nawiązując kontakt z aktorami. Można rzec, że sobotnią premierę wręcz "zrobił" Bagateli Konrad Myślik, ongiś znakomity radiowiec, dziś biznesmen, który swym wspaniale ustawionym głosem wzbudzał nawet podejrzenia o założoną z góry współpracę z Teatrem. Czemu jednak przekonywująco zaprzeczał.

Takie improwizowane przedstawienie to wielkie wyzwanie dla aktorów. Cały zespół spisał się jednak znakomicie, choć największe brawa należą się Łukaszowi Żurkowi w roli śledczego, ciągnącemu spektakl.

Znakomity pomysł, znakomite wykonanie, rewelacyjna publiczność.”

Kryminał w teatrze to na Zachodzie szalenie popularny gatunek. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się w Polsce. U nas jest znana wyłącznie „Pułapka na myszy” Agaty Christie. Wprowadzenie na deski polskich teatrów „Szalonych nożyczek” jest więc eksperymentem nie tylko ze względu na ich interaktywny charakter, ale również z powodu upowszechniania tego rodzaju gatunku scenicznego.

 

O genezie powstania kryminalnej komedii z udziałem publiczności Marcin Sławiński, reżyser przedstawienia, opowiada w ten sposób:

- Szwajcarski socjolog Paul Pörtner - który wciąż (niezupełnie słusznie) figuruje na wszelkich afiszach obsadowych – wpadł na pomysł, by przebadać percepcję grupy widzów. Napisał krótki tekst o tematyce kryminalnej. Zadaniem widzów miało być zapamiętanie jak największej ilości szczegółów. W ten sposób badano ich percepcję. O tym doświadczeniu dowiedziała się amerykańska para aktorsko–autorsko–producencka, która odkupiła od Pörtnera prawa autorskie. Literacki zaczyn szwajcarskiego socjologa wzięto na profesjonalny warsztat i tak powstały „Szalone nożyczki”. Komedia kryminalna, gdzie publiczność stanowi jeden z najważniejszych elementów budujących spektakl, którego akcja toczy się tu i teraz.

Nożyczki są naprawdę improwizowane przez aktorów, a na widowni nie ma żadnych podstawionych osób. Interakcja współtworzy spektakl, a jego przebieg zależy w dużej mierze od widzów.

Poza tym „Nożyczki” są skazane na sukces frekwencyjny. Trudno się więc dziwić dyrektorom teatrów...

Ja jako reżyser trochę się podśmiewam z tego spektaklu, mówiąc o nim, że to coś pomiędzy teatrem a bingo z przewagą bingo. Ale ludzie chcą oglądać to przedstawienie.

Co prawda, kiedy pierwszy raz podejmowałem się reżyserii „Nożyczek”, obawiałem się, że ten rodzaj spektaklu może się u nas nie przyjąć. Miałem z tego powodu ogromną tremę, bo są istotne różnice w mentalności i codziennym zachowaniu między Polakami a Amerykanami. My jesteśmy powściągliwi; wstydzimy się siebie, publicznych wystąpień, etc. Amerykanie są bardziej bezpośredni, i ten rodzaj interaktywnej sztuki jest im bliski. Ale polska publiczność w Łodzi, we Wrocławiu, w Bielsku „kupiła” sztukę. I tak to już trwa kilka lat.

 

/wysłuchała Magdalena Furdyna/

Ta strona wykorzystuje pliki typu "cookies". Identyfikują one Twoją przeglądarkę i usprawniają działanie strony. W ustawieniach przeglądarki można wybrać opcję odrzucania plików "cookies". Odrzucenie może spowodować, że nie wszystkie treści będą prawidłowo wyświetlane. Zamknij