Jutro też jest dzień pełen miłości

Kamila Pieńkos i Maciej Sajur

Czas: 75 min Scena na Sarego 7

Reżyseria Kamila Pieńkos i Maciej Sajur
Aranżacja Łukasz Damrych
Projekcje Paweł Penarski
Reżyseria świateł Marek Oleniacz
Inspicjent/ sufler Joanna Jaworska
Muzycy Łukasz Damrych, Wojciech Orszewski ,Tomasz Pierzchniak i Łukasz Sobolak

Jutro też jest dzień pełen miłości

To prawda, że najbardziej lubimy piosenki, które znamy – ale ich melodie mogą towarzyszyć zupełnie zaskakującym historiom. Chociażby opowieści o Oliwii i Franku. Co wyrośnie z dziewczynki, która chce być superbohaterem i z chłopca planującego zostać politykiem? Razem mieli ratować świat przed złem – czy im się uda? Czy dziecięca miłość pokona przeszkodę nazywaną codziennością?

Widowisko jest owocem fascynacji i zauroczeń muzycznych Kamili Pieńkos i Macieja Sajura, najmłodszego pokolenia aktorów Teatru Bagatela.

Prapremiera: 17 września 2016, Strefa K-805

Premiera: 20 stycznia 2017, Scena na Sarego 7

Agata Burghardt, kulturaonline.pl, 7 lutego 2017:

,,Cukierkowe love story? Dwoje zakochanych marzycieli, przyjaciół, niezmiernie sobą zauroczonych. Sielanka (dosłownie, są sceny na łące) trwa i trwa… tak  mniej więcej do około 10. roku życia bohaterów. Potem wygrywa proza życia. Ale czy oddadzą szarej codzienności na zawsze nad sobą władzę?
,,Jutro też jest dzień pełen miłości” to widowisko muzyczne przygotowane przez najmłodszą część zespołu Teatru Bagatela. To im zawdzięczamy ten powiew świeżości, oni właśnie najlepiej pamiętają, o czym mówią. (...)  I ta muzyka, ach, nie umniejszając dwójce gównych postaci, na których oparta jest cała fabuła, to ona gra tu pierwszoplanową rolę. Co po ostatnim spektaklu, na jakim tu byłam (,,Pitawal”), jakoś mnie nie zaskoczyło, a wręcz przeciwnie, coraz bardziej takie widowiska muzyczne mi się podobają. To chyba dzięki temu, że mogę taki spektakl odbierać większą ilością zmysłów na raz. Łatwiej wejść w sceniczny świat, odłączyć się od codziennych spraw. A piosenki? Kamila Pieńkos zaraża energią i swoim dziewczęcym urokiem. Ale moim ulubieńcem został Marcin Kobierski. Jak ten mężczyzna śpiewa, to wychodzi z niego cała charyzma i siła prawdziwego amanta i dżentelmena w jednej osobie. Pomiędzy kolejnymi wykonaniami są chwile oddechu, statyczne, ale wypełnione nienahalnym humorem.”