Pitawal - historie kryminalne Krakowa w piosenkach

Patrycja Babicka

Czas: 80 min Scena na Sarego 7

Kupuj bilet on-line
Najbliższy spektakl: 11.03.2017 19:15
Zespół muzyczny p/k Piotra Krakowskiego w składzie Piotr Krakowski, Ignacy Matuszewski, Michał Pamuła, Jakub Piechnik i Jarosław Wilkosz
Reżyseria Anna Rokita
Scenografia Jan Kozikowski
Muzyka Piotr Krakowski i Paweł Penarski
Ruch sceniczny Piotr Skalski
Projekcje Paweł Penarski
Reżyseria świateł Marek Oleniacz
As. reż. / inspicjent / sufler Monika Handzlik

Pitawal – historie kryminalne Krakowa w piosenkach

Pitawal jest grzebaniem w archiwum krakowskiej kryminalistyki – mówi autorka tekstów Patrycja Babicka.  To podróż po Krakowie szlakiem zbrodni. Wędrujemy po ciemnych, dusznych podwórkach i piwnicach. Zaglądamy do okien starych kamienic i patrzymy człowiekowi w oczy. Podglądamy zbrodniarzy i pokrzywdzonych. Czytamy doniesienia z prasy. To muzyczna wizja lokalna. To koncert na 13 morderców i 578 ofiar. Na żywo.

Gala premierowa: 28 października 2016, Scena na Sarego 7

UWAGA: przedstawienie dla widzów od 16 roku życia.

Patrycja Babicka – absolwentka Polonistyki i Teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka, Public Relations w Wyższej Szkole Europejskiej; aktualnie studentka Zarządzania Oświatą w Krakowskim Instytucie Rozwoju Edukacji. Zawodowo związana z każdym kierunkiem ukończonych studiów – zajmuje się edukacją, PR-em w nowych technologiach, dramatem i piosenką aktorską.

Jej praca magisterska pt. „Striptiz jako widowisko” została opublikowana w „Lekturach dramatyczności” pod red. Dariusza Kosińskiego. Jako dramaturg debiutowała na łamach „Dialogu” w 2008 roku „Dramatem sensacyjnym”. We współpracy z Bartoszem Porczykiem stworzyła teksty do jego płyty „Sprawca”. Autorka tekstu „Piosenki Marionetki” do filmu Bartosza Kulasa „Circus Maximus”. Pisanie zaczęła od dramatów, ale zbiegiem okoliczności okazało się, że jej ulubioną formą jest piosenka, którą postrzega jako muzyczną formę „mikroteatru”.

Praca nad „Pitawalem” zajęła jej prawie dwa lata – zanim powstało kilkanaście piosenek opartych na prawdziwych historiach kryminalnych Krakowa, przejrzała setki stron materiału źródłowego, w skład którego wchodziły akta sądowe, literatura faktu, archiwalne artykuły prasowe oraz filmy i opracowania dokumentalne.

Anna Rokita urodziła się w 1982 w Starachowicach. Wrocławską PWST ukończyła w 2006. Już na drugim roku studiów debiutowała jako Laura w „Szklanej menażerii” (reż. D. Starczewski) w Teatrze Bagatela, gdzie została także zaangażowana jako etatowa aktorka. Nazywana jest nie bez kozery „aktorzycą” i „zwierzem scenicznym”, znakomicie potrafi wcielić się w postaci z wyobraźni i Dostojewskiego, i Woody’ego Allena.

 

Jej kolejne role to: Ona w „Seansie”(reż. W. Nurkowski), Hedda w „Heddzie Gabler” (reż. D. Starczewski), Bianka w „Othellu” (reż. M. Sobociński), Sonia w „Zbrodni i karze” (reż. W. Śmigasiewicz), Dziewczyna w „Procesie” (reż. W. Śmigasiewicz), Adrian w „Seksie nocy letniej” (reż. A. Majczak), Karla w „Nocy Helvera” (reż. I. Villqist) oraz m.in. pies i starsza kobieta w „Barbelo, o psach i dzieciach” (reż. M. Bogajewska). Trzy skrajnie odmienne typy kobiece zagrała w „Układzie” (Florence) i „Mefiście” (Barbara) w reżyserii Michała Kotańskiego oraz w „Tacie” (Mamusia) w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Po epizodach w „Mayday” i „Oknie na parlament” w 2012 zmierzyła się z pierwszą znaczącą rolą farsową w „Wieczorze kawalerskim”, a od 2016 bryluje jako tytułowa bohaterka „Pomocy domowej”.

 

Od lat z powodzeniem śpiewa. Brała udział w Gali XXVI Przeglądu Piosenki Aktorskiej „Wiatry z mózgu”. Jednym z owoców współpracy z kompozytorem Piotrem Krakowskim jest monodram muzyczny do tekstów Patrycji Babickiej. „Pitawal - kryminalne historie Krakowa w piosenkach” to debiut reżyserski aktorki.

 

Wystąpiła w kilku serialach i filmach pełnometrażowych („Janosik”, reż. A. Holland i „Huśtawka”, reż. T. Lewkowicz). Brała udział w Gali XXVI Przeglądu Piosenki Aktorskiej „Wiatry z mózgu”. W 2013 wyróżniona nagrodą Arete za debiut w Teatrze Polskiego Radia w roli Karli w „Nocy Helvera” w reżyserii autora. Lubi krakowski Kazimierz.

Łukasz Baduła, kulturaonline.pl, 1 listopada 2016:

„Seryjni mordercy, udręczona przez koleżanki zakonnica, katowany przez ojca nieletni samobójca, oskarżona o zabicie dziecka opiekunka, para kanibali, zazdrosny mąż z karabinkiem. Wszyscy byli częścią krakowskiego pejzażu i gościli na pierwszych stronach tutejszych gazet. Przekonując, iż owiane poetycką mgiełką królewskie miasto posiada również mroczną stronę. Na jej opisanie zdecydowały się dwie odważne kobiety - śpiewająca aktorka Anna Rokita oraz autorka tekstów Patrycja Babicka. Tak powstał "Pitawal - historie kryminalne Krakowa w piosenkach". Monodram, który wywołuje ciarki na plecach. Nie tylko ze strachu.

(...) Patrycja Babicka ujawniła swój talent już przy okazji tekstów do płyty Bartosza Porczyka "Sprawca". "Pitawal" musiał być dla niej dużym pisarskim wyzwaniem. Jak w 13 piosenkach pomieścić ociekające krwią ludzkie tragedie, a zarazem zachować spójny klimat autorskiego recitalu? Nie da się ukryć, iż "Pitawal" sporo zawdzięcza dziełom pokroju "Murder Ballads" Nicka Cave'a. Babicka ukazuje zbrodnie w splocie porywczych emocji, gorących namiętności i życiowego fatalizmu. Kryminalistyka jest tutaj na dalekim planie. Bardziej liczą się wyznania i uczucia ofiar lub złożone motywy towarzyszące zbrodniom.

Nieoczywiste teksty Babickiej znalazły doskonałe medium pod postacią Anny Rokity. Aktorka Teatru Bagatela nie miała dotąd okazji firmować tak samodzielnego przedsięwzięcia. "Pitawal" to spektakl, w którym występuje i który sama reżyseruje. Z obu zadań wywiązała się znakomicie. (...) Przez ponad godzinę Rokita śpiewa, tańczy, melorecytuje. Podziw budzą przede wszystkim wokalne predyspozycje aktorki. Z niezwykłą swobodą porusza się po zróżnicowanych technikach i barwach głosu.

Bogata, by nie powiedzieć eklektyczna, jest także warstwa muzyczna. Odpowiadają za nią Piotr Krakowski i Paweł Penarski. Rokitę wspiera na żywo kilkuosobowy zespół. Efekt jest zaskakujący zwłaszcza dla tych, którzy, sugerując się tytułem, oczekiwali zgrzebnych retro-stylizacji.  Tymczasem piosenki posiadają tu nowoczesne, pełne niuansów aranże. Nawiązują m.in. do neo-disco, "ejtisowego" popu czy balladowego rocka. Chwilami jest niczym w "Córkach dancingu" (trawestacja "Byłaś serca biciem").

Niemal każdy utwór to inna forma, doskonale rezonująca i z estetyką piosenki aktorskiej. Pulsującą rytmikę podkreśla choreografia męskiego duetu tanecznego, który towarzyszy Rokicie. Warto wspomnieć również o animacjach komputerowych, kreujących dalekie sceniczne tło.

Spacer po kryminalnym Krakowie obfituje zatem nie tylko w przerażające treści. To również zbiór chwytliwych melodii oraz intrygujących wokalnie etiud. Recital z dreszczykiem, w którym każdy krakus znajdzie coś dla siebie. Tym bardziej, iż na koniec Rokita ujawnia tożsamość najgroźniejszego pod Wawelem "seryjniaka". Takiego, który od lat zabija bezkarnie, bezgłośnie i niekoniecznie pod osłoną nocy. Proszę na siebie uważać po wyjściu z teatru.”

Sylwia Tomasik, „Papierowy Morderca”, 14 grudnia 2016:

„(...) W temacie scenografii: surowa, ale sugestywna. Huśtawka, zjeżdżalnia, karuzela, trzepak, ławka i latarnia. Prawie jak pod domem, w parku, tuż obok nas. Miejsce jakich wiele w Krakowie. Bo o to przecież chodzi, że zbrodnie, o których będzie mowa w piosenkach, wydarzyły się przecież właśnie na naszym lokalnym podwórku.

(...) Muzyka grana na żywo przyprawia o dreszcze. W połączeniu z głosem Anny Rokity staje się potężnym narzędziem do grania na ludzkiej duszy. Ale o wokalu później. Wracając do muzyki: tam, gdzie kontrabas (a może to była wiolonczela?), tam moje serce. Zostawiłam je tam na widowni i do dziś szukam. Odnajdę chyba dopiero, gdy w moje ręce wpadnie płyta z muzyką ze spektaklu, której wydanie jest na szczęście planowane. Za muzykę odpowiedzialni są Piotr Krakowski i Paweł Penarski. Jej nie da się opisać, to trzeba usłyszeć (zapraszam poniżej). Przepełniona tajemnicą, porywająca, niezwykle rytmiczna i dynamiczna, chwilami przypomina muzykę kabaretową sprzed prawie wieku, jednak mocno przyprawione nowoczesnymi dźwiękami. Można powiedzieć, że muzyka idealnie wpisuje się w nurt chętnie uprawianego dzisiaj retro kryminału.

Wokal. Niezrównana Anna Rokita. Na scenie Bagateli widziałam są po raz pierwszy, a jeśli nawet gdzieś, kiedyś, przemknęła mi przed oczami, to nawet tego nie zarejestrowałam w pamięci. Występu w "Pitawalu" nie zapomnę. Ten głos, ta gra, ten sposób uwodzenia widza. Chciałabym, aby niektóre utytułowane aktorki potrafiły tak romansować z publicznością, jak robi to Rokita. Obiema rękami podpisuje się pod słowami, które można przeczytać na stronie Teatru Bagatela, że nie bez kozery nazywana jest "zwierzęciem scenicznym".

Żeby jednak Anna Rokita miała co zaśpiewać, miała co reżyserować (bo to przedstawienie to przecież jest jej dzieło), powstać musiały teksty.  Spektakl opiewa w trzynaście utworów, których słowa, niestety na wyrywki, bo pamięć mam słabą, prześladują mnie od soboty. Za słowa odpowiedzialna jest Patrycja Babicka, artystka związana z Krakowem, nie bojąca się tematów trudnych i kontrowersyjnych. Nie będę zgrywać znawcy - "Pitawal" to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Spotkanie bardzo udane. Autorka udowadnia, że o zbrodni można pisać z pomysłem. Nic nie jest powiedziane wprost, nic nie jest tak ukryte, aby nie można się czegoś domyśleć. Spektakl dla ludzi myślących, tych, którzy nie boją się spotkania z przerażającą rzeczywistością.

Pozostali nam jeszcze tancerze i choreografia. To kolejny element składowy, bez którego przedstawienie nie byłoby tak doskonałe. W przedstawieniu, które miałam okazję zobaczyć, tańczył Karol Miękina (stypendysta Ministra Kultury!) i Grzegorz Polański (występujący na Broadway'u!), natomiast na ich miejscu pojawiają się w innych terminach również Kamil Joński i Roman Słomka. Nazywani przez twórców spektaklu "ciachami", faktycznie dodają przedstawieniu dodatkowego uroku. Świetnie wpisują się w nastrój każdego utworu, ilustrują go, ale też grają ważne role - niekiedy ofiar, niekiedy katów. Nie wiem, jak należy pisać o choreografii, aby dobrze ją scharakteryzować. Dlatego powiem krótko - festiwal emocji. (...)”

Olga Katafiasz „Na zimowy spleen”, teatralny.pl, 28 grudnia 2016:

„(...) Pitawal – historie kryminalne Krakowa w piosenkach to, jak zapowiadają autorzy przedstawienia, „koncert na 13 morderców i 578 ofiar”. Patrycja Babicka, autorka tekstów do płyty Bartosza Porczyka Sprawca, ponad dwa lata poświęciła na szperanie po archiwach krakowskich, by wybrać historie opisane później w spektaklu. Ów koncert został, co trzeba szczególnie podkreślić, przygotowany bardzo pieczołowicie: aktorce (i zarazem reżyserce) towarzyszy zespół muzyczny i tancerze – Pitawal, grany dla niewielkiej publiczności Sceny na Sarego, jest sporym produkcyjnym wyzwaniem dla teatru. A jednocześnie, jak się zdaje, nie można prezentować go w większej przestrzeni, bo straciłby urok kameralnej opowieści.

Anna Rokita tworzy mikronarracje w przestrzeni małej sceny, w tle migoczą jedynie projekcje, zmieniające się wraz z nastrojem kolejnych historii. Aktorka naprawdę świetnie je opowiada, a właściwie wyśpiewuje. Każda z piosenek jest nie tyle historią zbrodni, co wejrzeniem w motywację ofiary albo sprawcy. Ci ostatni bywają różni: niemiecki oficer i jego polska kochanka, uprawiający w mrocznych latach 40. kanibalizm, zakonnice, doprowadzające jedną z sióstr do śmierci, ojciec najmłodszego krakowskiego samobójcy. Ale są również domniemani sprawcy, jak choćby Rita Gorgonowa. Albo mordercy powodowani namiętnością, jak mężczyzna, który strzelił do Andrzeja Zauchy i jego ukochanej. Rokita świetnie buduje klimat piosenek, z każdej z nich czyniąc aktorską etiudę. I choć niekiedy trudno oprzeć się wrażeniu, że w niektórych scenach zabrakło reżyserskiego oka (bo czasem rozwiązania wydają się nieco schematyczne), Pitawal jest przedstawieniem udanym. Babicka i Rokita w swoim autorskim projekcie – bo docenić trzeba właśnie „lokalność” przedstawienia – balansują między grozą i humorem. To ciekawa propozycja na spędzenie wieczoru w teatrze: trochę strasznie, trochę śmiesznie, ale ewentualne niepokoje (w końcu przez ponad godzinę słuchaliśmy o krwawych mordach) rozwieje zabawna i przewrotna puenta. (...)

Dwa przedstawienie z Bagateli mogą być antidotum na zimowe nastroje: przewrotny monodram Anny Rokity i wyreżyserowana przez Giovanny’ego Castellanosa z wdziękiem i umiarem (a to w komedii szczególnie istotne) komedia Vebera stanowią propozycje „teatru dla przyjemności”, jakiego w Krakowie wciąż za mało.”

Łukasz Maciejewski „Mordercza muzykalność”, aict.art.pl, 16 lutego 2017:

„Okolice lubianej przeze mnie eksperymentalnej sceny Bagateli przy Sarego są mało przyjazne, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza zimą. Żeby dojść do ulicy Dietla albo na świętej Gertrudy trzeba przejść się kawałek ciemną, niemal nieoświetloną uliczką. A wychodząc akurat z „Pitawala – historii kryminalnych Krakowa w piosenkach”, można na moment poczuć się nieswojo. Seryjni mordercy, gwałciciele, szaleńcy mogą przechodzić obok – tonąć we mgle, lub w smogu. A sądząc z przedstawienia, Kraków urasta wręcz do kryminalnej (a nie tylko kulturalnej) stolicy Polski. Cóż jednak z tego, kiedy strach szybko ustępuje miejsca paradoksalnemu w tym kontekście poczuciu przyjemności. Nie boimy się, ponieważ się uśmiechamy. Muzyczny „Pitawal” w Bagateli dzięki inteligencji tekstu i frenezji wykonania Anny Rokity dostarcza przede wszystkim satysfakcji.

Patrycja Babicka, autorka „Historii kryminalnych Krakowa w piosenkach”, rozpisała na songi historie trzynastu krakowskich morderców i ich 578 ofiar, chociaż tych ofiar jest chyba jednak więcej – wszak bohaterem jednej z ballad jest słynny krakowski smog. Autorka wykonała kawał świetnej, archiwistycznej roboty, śledząc kroniki, wertując stare gazety w bibliotekach, docierając do wielu dokumentów. Ale praca nawet najlepszego archiwisty byłaby jednak niewystarczająca – należało przepisać kryminał na „criminal tango”. Historie ofiar sadystycznych zakonnic, zboczeńców, morderców i gwałcicieli rozpisać na zwrotki i refreny, doprawić pointą. Nadać im literacką, a następnie teatralną formę.

Nie byłoby jednak sukcesu przedstawienia bez Anny Rokity: spiritus movens, reżyserki i wykonawczyni morderczych piosenek. Rokita, którą nie tak dawno wychwalałem za kreację w „Tacie” Artura Pałygi w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, w „Pitawalu” rządzi samodzielnie sceną. Owszem, ma obok siebie znakomitych muzyków (ensemble Piotra Krakowskiego) i utalentowanych tancerzy, ale to ona nasyca teksty Babickiej własną intuicją, niekiedy brawurą. Kim jest narratorka „Pitawala”? Wszystkim jednocześnie i każdym z osobna. Zarówno ofiarą, jak i katem, referentem sądowym i świadkiem na procesie. Spodobał mi się koncept, że Rokita nie wymusza współczucia, nie interpretuje tekstów wprost.

Podobnie działa muzyka Piotra Krakowskiego i Pawła Penarskiego. Skoczne piosenki o podcinaniu sobie żył, protest song o pedofilu? A właściwie, dlaczego by nie? Czy zawsze musimy być skazani na dosłowność? Rokita od tej dosłowności ucieka. Świetnie śpiewa, ale nie korzysta z okazji, żeby wokalnie przeinterpretować tekst, patrzy publiczności prosto w oczy, opowiada głosem i ruchem swoje historie, bez minoderii, bez formalnych wspomagaczy. Dla mnie jest pitavalem – chłodnym zapisem kryminału któremu na imię życie. Rozbraja lęk dźwiękiem. Mordercza muzykalność.”