• Seks dla opornych DS

Seks dla opornych DS

Michele Riml

Czas: 90 min bez przerwy Duża Scena Karmelicka 6

Kupuj bilet on-line
Najbliższy spektakl: 30.09.2017 16:30
Tłumaczenie Hanna Szczerkowska
Reżyseria Henryk Jacek Schoen
Scenografia Joanna Schoen
Choreografia Jarosław Staniek
Reżyseria świateł Marek Oleniacz
Asystent reżysera / inspicjent / sufler Sylwia Domin

Seks dla opornych (Sexy Laundry)

 

Ciesząca się uznaniem krytyki i popularnością wśród widzów na całym świecie komedia teraz w wykonaniu Państwa ulubionych aktorów.

Para w średnim wieku poszukuje remedium na nudę wieloletniego związku. Z subtelną ironią, ale i z dużą wyrozumiałością, Michele Riml opowiada o próbie ożywienia pożycia małżeńskiego podjętej przez Barbarę i Karola. Czy weekend w modnym hotelu i tytułowy poradnik wystarczą do rozbudzenia wielkich namiętności? Czy perwersyjny seks po trzydziestu latach jest jeszcze możliwy? I – co ważniejsze – czy jest im jeszcze potrzebny? A może ten wyjazd zakończy się rozwodem?

 

Premiera: 25 marca 2015, Duża Scena

Gala premierowa: 27 marca 2015, Duża Scena

UWAGA: przedstawienie dla widzów od 16 roku życia.

Michele Riml jest cieszącą się dużym uznaniem krytyków dramatopisarką z Vancouver, której sztuki spotykają się z życzliwym przyjęciem także poza Kanadą. Zadebiutowała mając 17 lat utworem Souvenirs, który zajął pierwsze miejsce w The BC Young Playwrights Search. Jest absolwentką Simon Fraser University w dziedzinie sztuk pięknych i performatywnych.

Dziś ma już na koncie kilkanaście dramatów wystawianych również poza ojczyzną. Wśród ważniejszych należy wymienić Under the Influence, Poster Boys, Souvenirs (nowsza wersja debiutu), On the Edge, The Amaryllis, Miss Teen i Henry and Alice: Into the Wild (kontynuację Seksu dla opornych).

Seks dla opornych (Sexy Laundry) jest jej największym, także międzynarodowym przebojem. Wystawiany nie tylko w Kanadzie i USA, kroczy przez sceny Polski, Niemiec, Litwy, Nowej Zelandii, Islandii, Meksyku i Czech.

Riml, będąc wielką orędowniczką teatru młodzieżowego, pisze sztuki dla młodych widzów. Dramatem RAGE, traktującym o przemocy w szkole, zdobyła w 2005 Sydney Risk Prize dla najlepszej sztuki nieadaptowanej. RAGE była grana w Waszyngtonie, a także została przetłumaczona na francuski. Dramatopisarka była i jest nominowana do licznych nagród branżowych.

Mężatka i matka – będącego powodem do dumy i radości – Christophera, angażuje się społecznie w walkę z przemocą i znęcaniem się oraz rasizmem. Szczególnie leży jej na sercu los kobiet.

Henryk Jacek Schoen urodził się w 1951 w Krakowie. Jego droga do funkcji dyrektora naczelnego i artystycznego Teatru Bagatela obfituje w wydarzenia zaskakujące. Studiował chemię przemysłową na Politechnice Krakowskiej, filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, oraz przez rok reżyserię teatralną w krakowskiej PWST. Od 1973, od „Sanatorium pod klepsydrą” W.J. Hasa, był wykonawcą filmowych epizodów jeździeckich i kaskaderskich chociażby w „Potopie” J. Hoffmana (1974) i „Nocach i dniach” J. Antczaka (1975). Podczas zdjęć do „Pasji” S. Różewicza (1977), gdzie był konsultantem do spraw jeździeckich, zastąpił chorych asystentów reżysera w czasie realizacji dużej sceny z setkami statystów, koni i pojazdów, a Różewicz zaproponował mu pracę asystenta, także przy następnych produkcjach.

W tym samym roku asystował M. Dziewulskiej reżyserującej „Pannę Julię” w Starym Teatrze, z T. Budzisz-Krzyżanowską w roli tytułowej. Jako samodzielny scenarzysta i reżyser filmu „Wir” (1983) zdobył ministerialne uprawnienia reżysera filmów fabularnych w 1984, wtedy też jego debiut wyróżniono na XII Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” Nagrodą Dziennikarzy im. Wojciecha Wiszniewskiego dla najciekawiej zapowiadającej się indywidualności twórczej; obraz był także nominowany do Złotych Lwów na IX FPFF w Gdyni oraz do XXIII Semaine de la Critique w Cannes i nagrodzony na II Festival du Film Romantique w Cabourgu w 1987.

Przez kilka lat pracował jako II reżyser w zespołach filmowych „Tor” i „X”, prócz Różewicza ma na koncie współpracę reżyserską z A. Holland, K. Kieslowskim, F. Falkiem, F. Bajonem, J. Domaradzkim i L. Adamikiem. W latach 1991-92 był dyrektorem Ośrodka TVP w Krakowie, następnie dyrektorem handlowym Fundacji „Maszachaba” zajmującej się handlem zagranicznym, działalnością wydawniczą i transportem samochodowym, a w 1997 przebywał na stypendium w Niemczech i RPA. W latach 1998-99 pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. organizacyjnych w Teatrze Bagatela zaś od 1999 jest jego dyrektorem. Z okazji jubileuszu 90-lecia Bagateli odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

O swoich nietypowych początkach w kontekście piastowanego dziś stanowiska tak opowiadał w wywiadzie: „To prawda, że kaskaderka ma w sobie obok ryzyka wielką dozę romantyzmu. Ale polega też na bardzo precyzyjnym zaplanowaniu wszystkiego, na pełnym profesjonalizmie i na absolutnym spokoju. W momencie, kiedy pojawia się kryzys, są dwa wyjścia: można likwidować cały interes i cicho płakać albo realizować projekt pt. ucieczka w górę. Wybieram to drugie”.

Jego pierwszą realizacją sceniczną w Teatrze Bagatela była „Prawda” F. Zellera (premiera: luty 2014).

Olga Katafiasz „Zróbmy pranie”, teatralny.pl., 24 kwietnia 2015:

„W przedstawieniu w Teatrze Bagatela oglądamy parę małżonków już sobą nieco znudzonych, ale wciąż gotowych na walkę o związek. Do najmodniejszego w mieście hotelu (jego hasło reklamowe brzmi: „synteza wschodniego designu i zachodniego poczucia estetyki”) zabierają ze sobą poradnik Seks dla opornych. Dziwny tytuł jak na poradnik – niby zachęca, a jednocześnie budzi ostrożność. Trzeba się przyznać, że z tym seksem coś w naszym życiu nie tak. A kto dziś dobrowolnie stwierdzi, że ma z tym problem?


Alice (w pokazie, który oglądałam, wystąpiła Alina Kamińska) i Henry (Łukasz Żurek) są przeciętnym małżeństwem. Ona oczywiście pracuje, ale zajmuje się domem i to pochłania większość jej uwagi. On czuje się niedoceniony w firmie, marzy o wielkich projektach, a w domu leczy frustracje. Ona wciąż jest atrakcyjną kobietą, on mógłby się jeszcze podobać. I tak dalej – właściwie nic ich nie wyróżnia. Mają trójkę dzieci – na tyle dużych, że nie absorbują całej uwagi rodziców. I w tym tkwi problem…

Weekend w hotelu „L” był jej pomysłem, podobnie jak zabranie ze sobą poradnika Seks dla opornych. Nie widziałam spektaklu Jandy, w którym występują Dorota Kolak i Mirosław Baka, ale na zdjęciach okładka książki przypomina te z podręczników obsługi komputera, jakie pojawiły się w Polsce tuż po transformacji ustrojowej. W krakowskim przedstawieniu na czarnym tle tytuł wypisany jest ozdobnymi wywijasami. Taki niby elegancki, trochę tajemniczy i wyzywający. Przyciągnął kobiecą uwagę, ma być antidotum na małżeńską stagnację.

Lubimy bohaterów, choć niekiedy, trzeba to przyznać, również irytują. Bo zbyt przypominają nas samych, naszych rodziców, znajomych, tych, których życie obserwujemy. Drobne sprzeczki (ją drażni zamiłowanie małżonka do telewizyjnych wiadomości), błahostki urastające do rangi problemów egzystencjalnych (on nie lubi kwiatów i nie umie tańczyć), niezrozumienie i rutyna. Sztuka Michele Riml (oryginalny tytuł brzmi Sexy Laundry) korzysta ze znanej formuły „znacie, to posłuchajcie”. Nic tu zaskakującego, wszystkie zwroty akcji i zakończenie są przewidywalne. Zadanie reżysera i aktorów jest tym trudniejsze: pokazać na scenie żywych ludzi, z którymi widz może się zidentyfikować.

Seks dla opornych widziałam na jednym z pierwszych pokazów, jeszcze na dużej scenie Teatru Bagatela; kolejne przedstawienia będą grane na scenie przy Sarego 7. To korzystna zmiana: w małej przestrzeni zintensyfikują się emocje, kontakt z widzem będzie łatwiejszy.

Spektakl Henryka Jacka Schoena nie jest brawurowym popisem dowcipnych ripost, zagranych przez błyskotliwych aktorów – i bardzo dobrze. Szarża byłaby w tym przypadku trudna do zniesienia. To, co wydarza się podczas jednego wieczoru w anonimowym pokoju designerskiego hotelu (jak możemy się domyślać, zimnego i pretensjonalnego, choć oferującego ręczniki z wyjątkowej mikrofibry i aromaterapię), wydaje się nieefektowne, choć przecież przełomowe z życiu małżeńskim Lane’ów. Kamińska i Żurek tworzą bohaterów „z sąsiedztwa”, są w konstruowaniu swoich postaci powściągliwi. Ich próby wypełniania podręcznikowych zadań są zabawnie nieporadne – ale to śmiech raczej życzliwy. Nie umieją wpisać się w formaty narzucane przez kulturę popularną, są raczej staroświeccy – szampan i róże zamiast wieloetapowego masażu ciała partnera. „Seks to sposób komunikowania się”, „tworzenie metafor wymaga wyobraźni”, „personifikacja części intymnych” – te i inne poradnikowe mądrości nie mogą trafić do ludzi, którzy wspólnie wychowali dzieci i przeszli kilka życiowych burz.  

Przedstawienie w Bagateli jest dość skromne, kameralne, mniejsze znaczenie mają tu scenografia czy oprawa muzyczna, większe – to, co wydarza się pomiędzy kobietą i mężczyzną. Schoen i aktorzy zręcznie balansują między sentymentalną opowiastką z życia małżeńskiego a rodzajową komedią. To spektakl, który ma bawić i wzruszać – i taki właśnie jest.”

Smakowity koktajl – rozmowa z Henrykiem Jackiem Schoenem

 

– „Seks dla opornych” wcale nie jest lekką komedyjką, jak mógłby sugerować tytuł.

– Wszystko zależy od tego, kto reżyseruje. Osobiste doświadczenia jego realizatorów bez wątpienia mają wpływ na sceniczny kształt tego znakomitego tekstu . Przy pracy pomogła mi nie tylko znajomość psychologii, ale i relacji małżeńskich w wieloletnim związku. Dla osób z dużym stażem małżeńskim „Seks dla opornych” jest smakowitym koktajlem składającym się z zabawnych i gorzkich sytuacji. Oczywiście ten tekst może być reżyserowany także jako klasyczna farsa. Nie to jednak było naszym zamierzeniem.

 

Po „Prawdzie” to druga podejmująca temat damsko-męski sztuka, którą pan reżyseruje.

– Ooo, motyw damsko-męskich układów jest pewnie przedmiotem 99,99% utworów, nie tylko scenicznych. Mnie te relacje intrygują dlatego, że zawsze opisują marsowo-wenusowskie terytoria, czyli odmienne światy. Bohaterów tych dwóch reżyserowanych przeze mnie spektakli wiążą: małżeństwo i jego niemały staż. Ludzie żyjący w długoletnich związkach tworzą specyficzne i odrębne rytuały. Posługują się wypracowanym przez lata kodem gestów i słów, których nie muszą nawzajem sobie tłumaczyć. Ten często pozawerbalny język wyróżnia ich i określa kulturę związku. Wiele z tych rytuałów, wydających się małżeństwu tylko ich unikatowym przeżyciem, okazuje się zachowaniem charakterystycznym dla większości związków. Tak jest w życiu. Umiejętne przeniesienie codziennych obserwacji na scenę, bawi i wzrusza widzów, którzy w bohaterach odnajdują siebie lub swoich znajomych.
Przy czym trzeba zauważyć, że i „Prawda”, i „Seks” emocjonują nie tylko ludzi będących w długoletnich relacji. Młodym pokazują, w jaką stronę ewoluuje miłość.
 

– Rozumiem zatem, że chętnie widziałby pan wśród publiczności spektaklu widzów młodych?

– Niezwykła wiarygodność psychologiczna postaci opisanych w tej sztuce gwarantuje jej dobry odbiór, bez względu na wiek i doświadczenie widza. To ogromna siła, która nie zawęża percepcji tylko do jednej grupy.

Nie czuję się moralizatorem, ani nauczycielem, i nie uzurpuję sobie praw do tego, by wyreżyserowany przeze mnie spektakl miał kogokolwiek czegoś nauczyć. Ale z całą pewnością zaprosiłbym do teatru ludzi będących w związkach, które przeżywają kryzys. Chciałbym, żeby zobaczyli, że dobra rozmowa i wsłuchanie się w drugiego człowieka mogą pomóc uratować wzajemne relacje.

 

– Ten dwuosobowy spektakl ma podwójną obsadę. W „Seksie grają doskonale znani z wystawianego od ponad dwudziestu lat „Maydaya” aktorzy Teatru Bagatela.

– Alinę, Kasię, Łukasza i Krzysztofa zaprosiłem do wspólnej pracy nie dlatego, że grają tę fantastyczną farsę z takim powodzeniem. Mój wybór uzasadniało ich sceniczne doświadczenie, talent oraz wiek.

To nieprzypadkowe, że jedna para jest trochę starsza od drugiej. W ten sposób na kanwie „Seksu dla opornych” udało nam się stworzyć dwie, naturalnie inne, jakości sceniczne. To było fascynujące doświadczenie, móc obserwować, jak różnie interpretują te same słowa Alina i Katarzyna czy Krzysiek i Łukasz. Jak zachowując podobne działania sceniczne, proponują zupełnie odmienne charaktery postaci. Te same wypowiadane kwestie uzyskują inne znaczenia i wymiary w zależności od aktora. To była podwójna praca, ale i podwójna radość.

Zawsze wiedziałem, że główni aktorzy grający w „Maydayu” są szalenie zdolni, choć za mało „wykorzystywani” na naszej scenie.

 

– Wiemy, że reżyserowanie to kawał ciężkiej roboty, ale czy to jednak nie jest przy okazji kawał dobrej zabawy?

– Jeżeli wiesz, co chcesz osiągnąć i „czujesz”, na ile postać, którą chcesz wykreować, siedzi w aktorze, a do tego umiesz to przekazać w trakcie prób – praca jest przyjemnością. Nieszczęście i kłopoty pojawiają się, kiedy reżyser popełni błąd obsadowy i w aktorze nie ma ani krzty postaci, jaką ma grać. I wówczas ta ciężka robota w żaden sposób nie jest już zabawna. Na szczęście cała czwórka aktorów grających w „Seksie dla opornych” zaskoczyła mnie profesjonalizmem. Są jak „skrojeni na miarę” do grania swoich bohaterów.

 

Zarówno przy poprzedniej realizacji, jak i teraz do współpracy przy zaprojektowaniu i wykonaniu scenografii zaprosił pan Joannę Schoen – pańską żonę.

– Joanna wnosi do spektakli, przy których pracuje, coś więcej niż świetną scenografię i kostiumy podkreślające profil postaci. Jej wrażliwość, pasja i znajomość psychologii pozwalają proponować rozwiązania sceniczne charakterystyczne dla kobiecego punktu widzenia. Zderzenie mojego bardzo męskiego świata z jej kobiecą wrażliwością nadaje spektaklom dodatkową wartość. Bardzo sobie cenię tę jej umiejętność trafiania w sedno.

 

/rozmawiała Magdalena Furdyna/