Seks nocy letniej

Woody Allen

Czas: 150 min 1 przerwa Duża Scena Karmelicka 6

Adaptacja Jurgen Fischer
Tłumaczenie Monika Muskała
Reżyseria Andrzej Majczak
Scenografia Urszula Czernicka
Muzyka Mieczysław Mejza
Światła Krzysztof Sendke
Dramaturg / asystent reżysera Renata Derejczyk
Inspicjent/ sufler Monika Handzlik i Sylwia Domin

Seks nocy letniej (A Midsummer Night's Sex Comedy / Eine Sommernachts-Sexkomödie)

 

Sześciokąt uczuciowy w stylu retro „w samym środku lata, gdzieś około 1910 roku”. Dotknięty impotencją wynalazca-amator z bogobojną żoną, lekarz-erotoman z przyjaciółką, filozof natury z narzeczoną bez zahamowań – i rakiety do badmintona oraz siatki na motyle w arkadyjskiej scenerii domku na wsi. Po tej jednej nocy zaskakujących odkryć i odważnych decyzji nikt już nie będzie taki sam, jak przedtem.

Woody Allen nakręcił „słodki film – taki rodzaj filmowego deseru” w 1982, w formie i treści odwołując się do staroświeckiej komedii Ingmara Bergmana „Uśmiech nocy” z 1955. Tytułowa aluzja do Shakespeare’a, nawiązania do Czechowa i Turgieniewa oraz dialogi o seksie w duchu Freuda owocują pysznym komizmem i nieodpartym wdziękiem.

 

Premiera: 22 grudnia 2008

Woody Allen, komik a zarazem największy intelektualista amerykańskiego kina, autor 70 scenariuszy filmowych i telewizyjnych, reżyser 48 obrazów, aktor, który wziął udział w 44 produkcjach, muzyk, okazjonalny kompozytor i powieściopisarz. Wielokrotnie wyróżniany nominacjami i nagrodami na całym nieomal świecie, jest nadzwyczaj ceniony w Europie, którą z wzajemnością uwielbia.

W zadziwiający sposób łączy w twórczości komizm z refleksją i gorzką samoświadomość z ciepłym optymizmem: „Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radę, to zadziwiające. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście”.

Przyszedł na świat jako Allen Stewart Konigsberg w 1935 w Nowym Jorku, w solidnej żydowskiej rodzinie z Brooklynu. Nie cierpiał szkoły i wolał siedzieć w domu, grając jazz na klarnecie albo wymyślając dowcipy, które posyłał do gazet. W 1952, postanowiwszy zostać komikiem, zmienił nazwisko, bo, jego zdaniem, Konigsberg w tym zawodzie brzmi zbyt poważnie. Występował w kafejkach i małych klubach Greenwich Village.

Został wyrzucony z Uniwersytetu Nowojorskiego po pierwszym roku studiów z powodu niezaliczonych zajęć filmowych i zaczął pisać skecze dla Davida Albera za 20 dol. tygodniowo. Jeszcze przed ukończeniem dwudziestki trafił do telewizji jako autor scenariuszy do programów satyrycznych. Trzyletnia praca dla TV przyniosła mu nominację do prestiżowej nagrody Emmy.

Od 1960 występował z własnym programem na żywo. Wtedy też debiutował na scenie „Blue Angel” na Manhattanie. Wkrótce zyskał rozgłos dzięki udziałowi w wielu audycjach telewizyjnych, m.in. „The Tonight Show”. Jego dowcipy były tak popularne, że do końca dekady wydał trzy płyty z nagraniami. Był też rozpoznawany jako „śmieszny facet z telewizji”.

W 1965 napisał scenariusz do filmu Clive'a Donnera „What's New, Pussycat?” („Co nowego, koteczku?”) z udziałem Petera O’Toole’a i zagrał w nim drugoplanową rolę. Była to przymiarka do późniejszego ekranowego alter ego Woody’ego jako „znerwicowanego intelektualisty”. Kolejny scenariusz do japońskiego dreszczowca szpiegowskiego „What's Up, Tiger Lily”, w którym agenci wywiadu walczyli o przepis na sałatkę jajeczną, przyniósł zwariowany efekt, gdy wraz z kolegami Allen zdubbingował japońskich aktorów w gotowym filmie.

W 1969 Woody debiutował jako reżyser pastiszem filmów gangsterskich „Bierz forsę i w nogi („Take the Money and Run”) do własnego scenariusza i sam zagrał główną rolę. Podobnie jak kilka następnych filmów, była to zwariowana komedia, w której roztoczył w pełni neurotyczny czar i solidnie podszyty autoironią inteligentny humor.

We wczesnych obrazach z lat 70. Allen eksperymentował z różnorodnymi gatunkami filmowymi. Posługiwał się konwencją political fiction („Bananowy czubek”), poradnika seksuologicznego („Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie...”, w którym zagrał neurotyczny plemnik), science fiction („Śpioch”) oraz wielkiej sagi historycznej („Miłość i śmierć” - parodia „Wojny i Pokoju”).

Od 1972 był prywatnie i artystycznie związany z Diane Keaton, jedną z nielicznych osób, od których jest w stanie przyjąć krytykę; pozostają w przyjaźni do dziś i wciąż zdarza im się razem pracować. Ich najambitniejszym wspólnym dziełem jest „Annie Hall” (1977), kwintesencja allenowskiego stylu, do której scenariusz powstał przy współpracy Marshalla Brickmana. Woody wcielił się w postać intelektualisty, komika żydowskiego pochodzenia, włóczącego się po Manhattanie - Alvy'ego Singera, któremu powodzi się w życiu zawodowym, ale nie w prywatnym.

Podobną postać stworzył w nagrodzonym Cezarem dla najlepszego filmu zagranicznego „Manhattanie” (1979), oprawionym muzyką Gershwina czarno-białym hołdzie dla Nowego Jorku. Tym razem zagrał znerwicowanego reżysera telewizyjnego Ike'a, nie potrafiącego zdecydować się, z którą z kobiet utrzymujących z nim znajomość ma się związać.

W zupełnie innej stylistyce utrzymane były z kolei „Wnętrza” (1978), gorzki melodramat rodzinny, w którym Allen nawiązywał do jednego ze swoich mistrzów - Ingmara Bergmana. Do wątków autobiograficznych twórca powrócił w opowiadających o pasji i męce tworzenia „Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu” (1980), w których wcielił się w sławnego scenarzystę, komika i reżysera Sandy'ego Batesa, przeżywającego kryzys artystyczny.

Od 1982 tworzył udany artystycznie związek z Mią Farrow, kręcąc średnio jeden film rocznie i nieustannie eksperymentując z gatunkami, często odwołując się do stylistyki retro, falsyfikując techniki dokumentalne oraz nawiązując do twórczości Bergmana i Czechowa zarówno w tonacji serio, jaki i z przymrużeniem oka. Koronnym osiągnięciem tej dekady były „Hannah i jej siostry” (1986), wyróżnione w sumie 27 światowymi nagrodami filmowymi i 19 nominacjami, w tym 3 Oscarami, 2 BAFTA Awards i Złotym Globem. W okresie tym powstały również dwa wyznania osobistej miłości do kina („Purpurowa róża z Kairu”, 1985) i radia („Złote czasy radia”, 1987).

Po raz ostatni para wspólnie pracowała nad filmem „Mężowie i żony” (1992) poruszającym tematykę rozwodu. Jego premiera odbyła się w atmosferze skandalu. Szeroko komentowany przez media romans Allena z adoptowaną córką Farrow, Soon-Yi Previn, doprowadził do ostatecznego rozstania. Nie obeszło się bez oskarżeń o molestowanie, a także sądowego zakazu widywania dzieci. Poślubiwszy nieformalną pasierbicę, reżyser stał się trzykrotnie żonaty i również trzykrotnie związany, zwykle z aktorkami.

W środku batalii sądowych twórca powrócił do lżejszego repertuaru. W 1993 wyreżyserował komedię „Tajemnica morderstwa na Manhattanie” z udziałem zaprzyjaźnionych Alana Aldy i Diane Keaton; miłośnicy kina z łatwością odnajdą w tym filmie nawiązania do „Zawrotu głowy” Hitchcocka, „Dziecka Rosemary” Polańskiego czy „Damy z Szanghaju” Wellesa.

Wyśmienitą kreację stworzyła w osadzonych w latach 20. „Strzałach na Broadwayu” (1994) Dianne West. W „Jej wysokości Afrodycie” (1995) komentatorem relacji pomiędzy bohaterami Allen uczynił antyczny chór grecki, którego członkowie pojawiali się na Manhattanie, a pod koniec śpiewali w rytm jazzu. W przewrotnym musicalu „Wszyscy mówią: kocham cię” (1996) umiejętnościami wokalno-tanecznymi musieli popisywać się już wszyscy aktorzy. Próbą rozrachunku z wizerunkiem artysty okazał się film „Przejrzeć Harry'ego” (1997). Swoistą kontynuacją wątków podjętych blisko pół wieku wcześniej przez Federica Felliniego w „Słodkim życiu”, portretem zblazowanej nowojorskiej śmietanki artystycznej, był obraz „Celebrity” (1998).

W XXI w. Allen nadal tworzy jeden film rocznie, wciąż eksperymentuje z formą i gatunkami, kręci obrazy poza Nowym Jorkiem: w Anglii, Hiszpanii, Francji i Włoszech, a szacunek i uwielbienie, jakimi jest obdarzany szczególnie w Europie, gwarantują mu udział najlepszych aktorów i gwiazd nawet w rolach epizodycznych. Pozycja, którą sobie wypracował, pozwala mu na swobodne realizowanie wszelkich pomysłów, dawanie wyrazu długoletnim fascynacjom oraz nieskrępowane sprawianie sobie i widzom frajdy.

Najbardziej pozytywny rezonans wśród publiczności i krytyków wywołał ostatnio tragikomedią „Vicky Christina Barcelona” (2008), w której Scarlett Johansson zagrała postać będącą kobiecym wariantem „znerwicowanego nowojorskiego intelektualisty”. W 2012 zdobył czwartego Oscara w karierze za scenariusz do „O północy w Paryżu”; do tej chwili jest laureatem w sumie 106 nagród i 123 nominacji, w tym Złotego Lwa weneckiego za całokształt twórczości.

W 1966 napisał pierwszą sztukę teatralną „Dont’t Drink the Water”, satyryczny komentarz do absurdów zimnej wojny, dwukrotnie filmowaną: w 1969 dla kina i w 1994 w autorskiej wersji dla TV. Większym powodzeniem cieszyła się następna, rodzaj hołdowniczego pastiszu pamięci Huphreya Bogarta, „Zagraj to jeszcze raz, Sam” („Play It Again, Sam”), wystawiana na Broadwayu i przeniesiona na ekran przez Herberta Rossa w 1972 z autorem i Diane Keaton w rolach głównych. Dla teatru Allen tworzy nieczęsto, w 1975 wydał jednoaktówki „God” i „Death”; pozostałe jego sztuki to: „The Floating Light Bulb” (1981), „Central Park West” (1995), „Writer's Block: Old Saybrook/ Riverside Driver” (2003), „A Second Hand Memory” (2004) i „Honeymoon Motel” (2011). Na początku 2012 znów pojawiła się zapowiedź premiery musicalu opartego na scenariuszu „Strzałów na Broadwayu” .

Oprócz sporadycznych inscenizacji własnych sztuk Allen wyreżyserował także reinterpretację dzieła Giacoma Pucciniego „Gianni Schicchi” dla zespołu opery w Los Angeles w 2007, komentując tę pracę słowami: „Nie mam pojęcia, co robię”. Spektakl zainaugurował Festival dei Due Mondi w Spoleto w 2009.

Allen jest również autorem zbiorów opowiadań i esejów: „Bez piór” („Without feathers”, 1975) i „Skutki uboczne” („Side effects”, 1980), znanych polskiemu czytelnikowi, podobnie jak wywiad-rzeka przeprowadzony z reżyserem przez Stiga Björkmana „Woody według Allena” (1995).

Kolejną namiętnością reżysera jest gra na klarnecie: pasjonuje się nowoorleańskim jazzem i występuje z orkiestrą New Orlean Jazz Band, z którą wydał dwie płyty. O pierwszym tournée zespołu po Europie opowiada film dokumentalny Barbary Kopple „Wild Man Blues” (1996).

Andrzej Majczak, urodzony w 1972, reżyser, pedagog, absolwent wydziałów Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie oraz Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie. W czasie studiów na Akademii Teatralnej debiutował adaptacją „Dziewictwa” Witolda Gombrowicza. Współzałożyciel Studenckiego Teatru Prób, nakierowanego w pracy na wykorzystanie i rozwinięcie kluczowych elementów techniki Michaiła Czechowa. Sekretarz literacki Teatru Narodowego w pierwszych latach dyrekcji Jerzego Grzegorzewskiego.

Asystent Kazimierza Dejmka przy pracy nad „Dialogus de Passione”, a także Pawła Miśkiewicza przy „Rajskim ogródku” Tadeusza Różewicza. Wspólnie z Andrzejem Sadowskim w szkole teatralnej w Porto przygotował „Cepervejo” według tekstów Włodzimierza Majakowskiego.

Inscenizuje przede wszystkim dramaty współczesne. Zrealizował m.in. „Dwadzieścia minut z aniołem” Aleksandra Wampiłowa, prapremierę „norway.today” Igora Bauersimy (Teatr Polski we Wrocławiu), czy nagrodzone „Polaroidy” Marka Ravenhilla (Teatr im. S. Jaracza w Łodzi), „Opowieści o zwyczajnym szaleństwie” Petra Zelenki (Teatr Jeleniogórski im. C. K. Norwida), „Push up 1-3” i „Arabską noc” Rolanda. Schimmelpfenniga. Od kilku lat współpracuje ze scenami krakowskimi - z Teatrem Bagatela, w którym wyreżyserował m.in. „Psa, kobietę, mężczyznę” Sybille Berg, „Seks nocy letniej” Woody’ego Allena, oraz z prywatnym Teatrem Współczesnym („Bombshells. Wieczór panieński” Joanny Murray-Smith).

Od 2000 zajmuje się przygotowaniem publicznych czytań najnowszej dramaturgii polskiej i światowej. Opracował reżysersko teksty tak różnorodnych twórców, jak Heiner Müller, Werner Schwab, Nis-Momme Stockmann, Eric-Emanuel Schmitt czy Conor McPherson.

Pracę reżyserską łączy także z nauczaniem techniki aktorskiej. Od 2007 jest wykładowcą Lart* StudiO w Krakowie.

Elżbieta Konieczna, „Miesiąc w Krakowie” online, 5 sierpnia 2010:

 

„W Krakowie jest zespół profesjonalnie przygotowany do grania lekkiego repertuaru, od komedii do farsy włącznie. Zresztą Państwo o tym dobrze wiecie. Nawet nie czytając tego, co piszą recenzenci, porozumiewacie się między sobą pocztą pantoflową i walicie drzwiami i oknami do Bagateli.

I będziecie to robić także w przypadku „Seksu nocy letniej”, bo przecież chcecie od czasu do czasu pośmiać się nie na szmirze, bo takiej macie w bród w telewizji i w życiu, a na dobrym przedstawieniu w teatrze.

Zabawny scenariusz napisany przez Woody’ego Allena, z kołaczącym się w tle pomysłem szekspirowskiego „Snu nocy letniej”. Inteligentny dowcip dialogów, zabawne sytuacje, aktorzy czujący się w rolach jak we własnej skórze.

Może tempo przedstawienia nieco rozwleczone, jak nie w farsie, ale to nie przeszkadza, bo bawią mnie szczegóły i niuanse – spojrzenia, miny, gesty, cały ten nieskomplikowany język miłości; tu w dodatku nieprzeszarżowany, nie hałaśliwie dęty. Kto powiedział, że trzeba gnać, że zanim się skończy pierwsza scena, przygrzać czwartą, a między nimi – huk, brzdęk, światłem widzowi po oczach, wrzaskiem po uszach? Żeby nie zasnął, żeby się nie odzwyczaił od okładek „Faktu” i szałów show! To przedstawienie pogodnie, trochę po czechowowsku ciurczy, snuje się. I tak jest dobrze.”

Skonsumować miłość – rozmowa z reżyserem

 

- Andrzeju, realizacja „Seksu nocy letniej" była twoim marzeniem?

- Tak, od dawna chciałem zająć się tym scenariuszem, musiałem jednak cierpliwie poczekać na upragnioną obsadę. Urszuli udało się zaplanować czas, który mogła poświęcić naszej pracy, zaś w ciągu ostatnich miesięcy z teatrem związało się kilkoro interesujących aktorów. Wcześniej przygotowaliśmy otwarte czytanie allenowskiego tekstu i po ciepłym przyjęciu przekonaliśmy się, że mamy obiecujący skład.

 

- Na wybór tekstu nie wpłynął żaden trend czy moda...

- Nie, Woody Allen jest raczej kultowy niż modny. To jeden z moich ulubionych reżyserów. Odpowiada mi jego poczucie humoru, dystans, ironia. Fascynacja jego kinem trwa we mnie od jakichś dwudziestu lat; od czasu, kiedy jeszcze jako nastolatek zobaczyłem sporą część "wczesnych Allenów". Dziś zazwyczaj bawi mnie w nich co innego, niż wtedy, ale wciąż mam do nich słabość. Później zacząłem doceniać walory warsztatowe jego kina. Czytam opowiadania, dramaty, scenariusze, które wyszły spod jego ręki. To mocne i żywe uczucie, wciąż we mnie ewoluuje.

 

- Można zatem powiedzieć, że reżyserując jeden z allenowskich scenariuszy konsumujesz tę miłość?

- Coś w tym jest, bo, bez wyjątku, konsumpcja miłości to główne pragnienie wszystkich bohaterów naszej opowieści.

 

- Nie boisz się porównań z filmem?

- No tak, tych porównań nie da się całkiem uniknąć. Fascynację kinem Allena dzielę z milionami. I choć realizowana przez nas komedia nie jest aż tak znanym i cenionym dziełem jak chociażby „Manhattan”, „Zelig” czy „Hannah i jej siostry”, widz ma określone oczekiwania dotyczące specyficznego bohatera allenowskiego. Na szczęście siłą teatru jest nieco inny typ kreacji. Na scenie możemy dać jeszcze coś od siebie. Poza tym nie słyszałem, by "mistrz" zwykł ograniczać w jakiś sposób realizatorów jego scenariuszy. Ponadto - o ile wiem - Allen nie zalicza „Seksu” do swoich największych osiągnięć. Co nie przeszkadza mu wyrażać zdziwienia falą krytyki, z jaką spotkał się ten obraz. W jednym z wywiadów z rozbrajającą szczerością stwierdził, że przy realizacji filmu - cytuję z pamięci, więc pewnie niedokładnie: "chciał się po prostu dobrze bawić". Żywioł zabawy właśnie nadaje tej opowieści lekkość i wdzięk, który uwodzi od premiery, w 1982 roku, aż do dziś.

 

- W filmie „Seks nocy letniej” po raz pierwszy u Allena zagrała Mia Farrow.

- Mia Farrow jest jedyna i niepowtarzalna. Allen zresztą też. Dlatego nikt u nas nie próbuje grać jak oni. Mamy swoich zdolnych, kapitalnych aktorów.

 

- Allen rzadko opuszcza Manhattan. Co prawda ostatnio kręcił filmy w Londynie i Barcelonie, ale to wciąż miasta. Duże. A akcja „Seksu” rozgrywa się na wsi. W dodatku sto lat temu.

- Wieś bardzo zaintrygowała Allena. Po raz pierwszy umieścił swoich typowych inteligenckich bohaterów w obcej im scenerii podmiejskiej. Wyobraził ich sobie hasających po łące, uganiających się za motylami, pijących pod rozgwieżdżonym niebem. Wymyślił dla nich sekretne, romantyczne schadzki przy świetle księżyca. Świeże powietrze, do którego nie są przyzwyczajeni, bajeczne zapachy i zielone przestrzenie wyzwalają w nich pierwotne instynkty... Zupełnie jak las pod Atenami u Szekspira...

 

- Czy, oczywiście trywializując przesłanie tekstu, można powiedzieć, że stosunki pozamałżeńskie potrafią uratować związek, który przeżywa kryzys?

- Nie zapominajmy o tym, że to tylko komedia. Ale rzeczywiście moim zamierzeniem jest, by pod maską barwnej, lekkiej i zabawnej opowieści retro, przemycić przejmującą historię pary przeżywającej poważny kryzys. Owa para, podobnie jak i pozostałe osoby dramatu, muszą tej jednej wyjątkowej letniej nocy zweryfikować dokonane wybory życiowe. We wręcz bukolicznej scenerii bohaterowie zostają poddani próbom prawdy.

 

- Wiem, że w tej konkretnej pracy podejmujesz kilka osobistych wyzwań; między innymi po raz pierwszy zrealizujesz przedstawienie na podstawie scenariusza filmowego.

- Dzięki niezłej adaptacji, jakiej dokonał Fischer, mogę traktować ten scenariusz jak partyturę teatralną, wzbogaconą - oczywiście - o pomysły własne. Drugim wyzwaniem jest praca na Dużej Scenie Bagateli. Przy ulicy Karmelickiej - pracuję po raz pierwszy. Zazwyczaj, jak w przypadku chociażby „Psa, Kobiety, Mężczyzny” czy „Push up 1-3”, zajmowałem się tekstami współczesnymi, rozpisanymi na kameralne obsady. Wówczas „wystarczały" mi mniejsze sceny. A teraz mierzę się z inną przestrzenią, która wymaga - rzecz jasna - użycia odmiennych środków inscenizacyjnych.

 

- To także twoja pierwsza realizacja sztuki kostiumowej.

- Współczesna dramaturgia - współczesny kostium. Tak zwykle bywa. A tu? Można powiedzieć, że uwiodła mnie ta opowieść w stylu retro. Cieszyła mnie możliwość wskrzeszenia świata sprzed stu lat. To było także spore, ale jak sądzę intrygujące wyzwanie dla Uli Czernickiej - autorki scenografii. Kostium oraz odrobina, nieodzownej w tej opowieści, magii - to były zadania, z jakimi zmierzyliśmy się wspólnie przy tej realizacji.

 

/rozmawiała Magdalena Furdyna/