Testosteron

Andrzej Saramonowicz

Czas: 135 min 1 Duża Scena Karmelicka 6

Kupuj bilet on-line
Najbliższy spektakl: 25.11.2017 16:00
Reżyseria Piotr Urbaniak
Scenografia Aleksander Janicki
Muzyka Marcel Chyrzyński
Asystent reżysera Jakub Bohosiewicz
Inspicjent/ sufler Teresa Twardziak-Bazylczuk i Joanna Jaworska

Testosteron

 

„Demontaż mitu macho”(„Gazeta Wyborcza”)

„Skrajnie szowinistyczna męska sztuka” („Przekrój”)

Błyskotliwa komedia o współczesnych mężczyznach. Ślub jednego z nich, a właściwie sakramentalne „nie” usłyszane od wybranki, jest pretekstem do męskich analiz własnej natury.

Pełna obscenicznych żartów satyra o biologicznym miejscu napędzanych hormonami samców na drabinie ewolucyjnej ludzkości. A może próba odnalezienia odpowiedzi na pytanie, jak być wrażliwym i czułym mężczyzną w dzisiejszym świecie? I nie dać się wykorzystać kobietom?

W pierwszym sezonie około 30 000 widzów obejrzało ponad 100 przedstawień!

„Saramonowicz w przewrotny sposób odpowiada swoim utworem na falę kobiecej literatury spod znaku „Dziennika Bridget Jones” (...) Mężczyźni rozpatrują ten problem od innej strony, mianowicie takie zjawiska jak niewierność czy stałość tłumaczą sobie przykładami z przyrody.” (R. Pawłowski „Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne”)

 

Premiera: 19 marca 2005, Scena na Sarego 7

Spektakl przeniesiony na Dużą Scenę

UWAGA, przedstawienie tylko dla widzów dorosłych!

Andrzej Saramonowicz, rocznik 1965, studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy (2003). Był redaktorem, dziennikarzem i recenzentem filmowym „Gazety Wyborczej”, „Przekroju” i „Vivy!” oraz redaktorem i scenarzystą seriali w Telewizji Polskiej. Autor cieszącej się wielką popularnością sztuki „Testosteron” (m.in. 8 lat w repertuarze Teatru Montownia) – wyróżnionej na Festiwalu Talia w Tarnowie w 2003, granej do dzisiaj na wielu scenach w Polsce i za granicą: na Słowacji, w Bułgarii, Czechach, Estonii i Turcji. Stambulska inscenizacja tego spektaklu uznana została za komediowe wydarzenie tureckiego sezonu teatralnego. Kolejny dramat, „2 maja”, wystawiono w Teatrze Narodowym w 2004.

W kinie zadebiutował komedią „Pół serio” (2000), zmontowaną ze scenek do telewizyjnego programu kulturalnego pod tym samym tytułem. Film zrealizowany przez trójkę przyjaciół: scenarzystę Andrzeja Saramonowicza, reżysera Tomasza Koneckiego i operatora Tomasza Madejskiego, był objawieniem XXV Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie otrzymał m.in. Nagrodę Specjalną Jury za scenariusz. W przeciągu dwóch lat „Pół serio” zdobyło ogółem 17 nagród.

Nowatorska konstrukcyjnie czarna komedia „Ciało” (2003), do której napisał scenariusz i którą współreżyserował, została uznana w plebiscycie Złote Kaczki, organizowanym przez miesięcznik „Film”, za najlepszą polską produkcję roku oraz wyróżniona Brązowym Granatem na festiwalu komedii w Lubomierzu w 2004. Z kolei filmowa adaptacja „Testosteronu” (2007) zdobyła Bursztynowe Lwy za największy sukces frekwencyjny (1,4 mln widzów) na XXXII FPFF w Gdyni. Jednocześnie był to pierwszy obraz wyprodukowany przez firmę Van Worden, której Saramonowicz jest jednym z założycieli.

Jako scenarzysta i producent przyczynił się do sukcesu „Lejdis” (2008), najbardziej popularnej polskiej komedii od 1989 roku (2,5 mln widzów), która miała być odpowiedzią na „Testosteron”. Film ten stał się nie tylko przebojem kinowym, ale też socjologicznym fenomenem, podobno zmieniającym wizerunek polskiej kobiety na ekranie. Kolejny był „Idealny facet dla mojej dziewczyny” (2009, scenariusz, produkcja), w zamierzeniu satyra społeczno-polityczna, w efekcie mocno nietypowa komedia romantyczna.

Nowy rozdział biznesowej kariery otworzyło podpisanie przez firmę Saramonowicza „San Graal” wieloletniej umowy z Warner Bros., dotyczącej współpracy przy produkcji i dystrybucji filmów. Pierwszym jej efektem była komedia „Jak się pozbyć cellulitu” (2011).

Piotr Urbaniak urodził się w 1967 w Krakowie, gdzie uczęszczał do szkoły muzycznej. Krakowską PWST ukończył w 1990 i w tym samym roku zadebiutował w Teatrze Ludowym w „Operze żebraczej” (reż. K. Orzechowski). Był też aktorem Starego Teatru (1995-7). W Teatrze Bagatela pracował w latach 1997-2001 i gra w nim znowu od 2008. Pracował pod kierunkiem m.in. Jerzego Jarockiego, Jerzego Stuhra, Rudolfa Zioły, Barbary Sass i Agnieszki Glińskiej. Występował w zróżnicowanym repertuarze od Shakespeare’a, Moliera, Goethego i Czechowa przez Fredrę, Witkacego i Gombrowicza po adaptację Mniszkówny.

Jako reżyser zadebiutował w Bagateli, w 2005, doskonale przyjętym i granym do dziś „Testosteronem”. Reżyserował następnie „Napis” i dwukrotnie „Kochanków nie z tej ziemi” (Teatr Bagatela 2010 i Teatr Dramatyczny w Płocku 2012).

Wystąpił w szeregu seriali (m.in. „Prawo Agaty”, „Lekarze”, „Na Wspólnej”), filmów fabularnych („Śmierć jak kromka chleba”, „Zawrócony”, „Pułkownik Kwiatkowski”, reż. K. Kutz) oraz spektaklach Teatru Telewizji. Brał udział w programach rozrywkowych („Spotkanie z balladą”) i koncertach. Współpracował z Pierwszym Programem TVP jako współprowadzący wraz z Agnieszką Szulim poranny program „Kawa czy herbata”.

Drugim żywiołem Piotra Urbaniaka jest radio; był autorem, współautorem i prowadzącym audycje w RMF FM („Kobiety niezrównane”, „Zaginione cywilizacje”, „Wstawaj, szkoda dnia”, „Wywiady Piotra Urbaniaka”, „Pociąg do Hollywood”).  Między 2004 a 2008 pracował w RMF Classic („Śniadanie mistrzów”). Również dla radia adaptował i wyreżyserował „Wiedźmina” wg A. Sapkowskiego.  Jest współtwórcą plenerowej Inwazji Mocy '99.

Włodzimierz Jurasz „Wesela nie będzie”, „Gazeta Krakowska”, 24 marca 2005:

 

„No i stało się. Premier Leszek Miller przeszedł do historii, także do historii polskiej literatury. A wszystko za sprawą dramatu "Testosteron" Andrzeja Saramonowicza, który wędrując z sukcesami przez polskie sceny, trafił i na deski krakowskiego Teatru Bagatela.

Ponieważ "Testosteron" to współczesna wersja "Wesela", można rzec, iż premier Miller, pojawiający się w dialogach bohaterów, to jedna z - jak nazywał to Wyspiański - osób dramatu. Podobnie jak Upiór, Jakub Szela czy hrabia Branicki. Można też rzec, iż jakie czasy, takie "Wesele" i takie osoby dramatu. Zwłaszcza, że w "Testosteronie" wesela w zasadzie nie było. Panna Młoda uciekła sprzed ołtarza, więc spostponowany Pan Młody i jego goście spotkali się na czymś w rodzaju wieczoru kawalerskiego.

Premier Miller pojawia się w tym tekście nie bez kozery. Jego widmo patronuje bowiem wszystkim prowadzonym przez bohaterów dialogom. Bo któż inny - niż autor słów: "Mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy" - na­daje się lepiej na patrona rozmów kilku panów, rozważających problemy swej i nie tylko swej męskości. Ba, posuwających się (o, to dobre słowo!) do anatomicznych porównań. A właśnie o zawiedzionej, urażonej, zgilotynowanej (mentalnie!) męskości opowiada tekst wprowadzony na scenę Bagateli przez Piotra Urbaniaka.

"Testosteron" Saramonowicza to naprawdę znakomita farsa, doskonale napisana, doskonale zagrana przez aktorów Bagateli, na czele z ciągnącym spektakl Sławomirem Sośnierzem w roli ojca niedoszłego Pana Młodego. Farsa znakomita, acz z jednym zastrzeżeniem. Tekstowi brak typowej dla fars francuskiej lekkości, a iście koszarowy humor kojarzy się ze słynnym filmem "CK Dezerterzy", co nie wszystkim musi odpowiadać.

Mimo to zanosi się na frekwencyjny sukces - na najbliższe spektakle nie ma już biletów. A mnie marzy się kolejna farsa Saramonowicza, w której o mężczyznach rozmawiałyby kobiety. Byłoby to chyba jeszcze bardziej pouczające...”

„Bezradni mężczyźni?” – rozmowa z reżyserem

 

- Robi Pan przedstawienie antyfeministyczne?

- Absolutnie nie...

 

- To może gloryfikujące mężczyzn, skoro tylko oni są bohaterami „Testosteronu”?

- Też nie. Jeśli w tych kategoriach rozpatrywać tekst Saramonowicza, to mówi on raczej o potwornej bezradności mężczyzn bez kobiet, którzy potrafią do tego faktu dorabiać filozofię i ideologię.

 

- Ta ich bezradność przejawia się w dość osobliwy sposób, bo w bezpardonowych rozmowach, w których płeć piękna jest okrutnie niszczona.

- A zna pani zakompleksionych facetów, niespełnionych w miłości, po przejściach, którzy wyładowują swoje miłosne zawody podczas męskich, ostrych rozmów? Z taką sytuacją mamy do czynienia w „Testosteronie”. A dodatkowo okoliczności są szczególne, rzecz bowiem dzieje się podczas dziwnego wesela, którego nie poprzedził ślub, bo do niego nie doszło. I ta męska popijawa jest jedynie pretekstem do analizy „samczej” natury mężczyzn. Oni sami mierzą się z własnym testosteronem. Związki z kobietami relacjonowane przez bohaterów pokazują bardzo barwny obraz męskiego świata. A skoro nie ma wśród nich kobiet...

 

- To hulaj dusza, piekła nie ma...

- Alkohol, niewybredne słownictwo, ale też w tych rozmowach pobrzmiewa pytanie: Jak być wrażliwym mężczyzną w dzisiejszym świecie i nie dać się wykorzystać kobietom? Tym rozmowom towarzyszy duże poczucie humoru, zabawne dialogi i sytuacje. Nasi bohaterowie to przedstawiciele różnych środowisk: naukowcy, biznesmen, kelner, emigrant grecki polskiego pochodzenia, co powoduje, że mamy do czynienia z konfrontacją różnych światów, doświadczeń i różnej wrażliwości. W warstwie języka, w typach bohaterów ten zróżnicowany świat został bardzo trafnie i zabawnie podpatrzony. Czy własną seksualność można okiełznać? Jakie rodzi ona konflikty? Co kieruje postę­powaniem człowieka?

 

- A jak widziane są przez mężczyzn kobiety?

- Okropnie i mówi się o nich okropne rzeczy. Ale przez to, tak naprawdę, to właśnie mężczyźni kompromitują się w tym spektaklu. A kobiety okazują się tymi, bez których życie nie ma sensu. Ta przewrotna satyra opowiadająca o „samczym” charakterze mężczyzny tak naprawdę jest o poszukiwaniu miłości. i choć kobieta pojawia się tutaj jako istota straszliwa, to jednak tylko do momentu, w którym jeden z bohaterów zakochuje się.

 

/rozmawiała Jolanta Ciosek, „Dziennik Polski”, 17 marca 2005/