• Płomień żądzy

Płomień żądzy

Hanoch Levin

Czas: 140 min 1 przerwa Scena na Sarego 7

Obsada:

Jakiś Huszpisz – biedny i brzydki młodzieniec
Turkwelt – umierający staruszek/ Trompelaz – baron
Leibech – swat
Chapton Krudicer – szwagier
Ona–Chrupcze – jej matka
On–Chrupcze – jej ojciec
Pupcze Chrupcze – biedna i brzydka dziewczyna
Ona–Huszpisz – jego matka
On–Huszpisz – jego ojciec
Forsedes – brzydka prostytutka/ Szampinje–Szandilje – piękna księżniczka
Tłumaczenie Ela Sidi
Reżyseria Małgorzata Bogajewska
Scenografia / kostiumy Anna Chadaj
Muzyka Bartłomiej Woźniak
Choreografia Jacek Wazelin
Reżyseria świateł Marek Oleniacz i Małgorzata Bogajewska
Asystent reżysera / inspicjent / sufler Joanna Jaworska

Płomień żądzy /Jakiś i Pupcze/ (Yakish ve-Poupche)

 

Sztuka Levina zabiera widzów w podróż w poszukiwaniu miłości i romantyzmu w absurdalnym świecie odartym z patosu, w którym w godzinę śmierci myśli się o „puszczaniu wiatrów” – opowiada tłumaczka, Elżbieta Sidi. – Levin funduje publiczności gorzkie i cyniczne spojrzenie na instytucję małżeństwa, seks, miłość i samo życie („Nie urodziliśmy się dla przyjemności. Urodziliśmy się, żeby kończyć i odchodzić!”). Jakiś i Pupcze to nie tylko czarna komedia perypetii matrymonialnych, której obiektami są antybohaterzy: impotent i brzydula, ale i dramat przemijania oraz okrutnej konfrontacji marzenia z rzeczywistością ponad ludzką wytrzymałość.

 

Premiera: 1 października 2015, Scena na Sarego 7

Gala premierowa: 4 października 2015, Scena na Sarego 7

UWAGA: przedstawienie dla widzów od 16 roku życia.

„Nieważne, czy tego chcemy, czy nie, jego sztuki otwierają okna naszych dusz”napisał w londyńskim „Guardianie” recenzent podsumowujący pisarstwo zmarłego na raka w 1999 roku Hanocha Levina – izraelskiego dramaturga, pisarza, poety, scenarzysty filmowego i reżysera teatralnego.

Znany z tego, że nie udzielał wywiadów, był dwukrotnie żonaty: z Naavą Koresh i Edną Koren, miał czworo dzieci. Pod koniec życia związał się z Lilian Baretto, która opiekowała się nim w czasie śmiertelnej choroby. Jeszcze leżąc w szpitalu, na kilka dni przed śmiercią, Levin pracował nad nową sztuką „The Crybabies” („Beksy”).

Urodzony w 1943 w Tel Awiwie, w ortodoksyjnej rodzinie polskich Żydów, która – wbrew temu, co czytamy na oficjalnych stronach Jewish Theatre – nie uratowała się z Holocaustu, ale wyjechała z Łodzi do Palestyny jeszcze w 1935, mały Hanoch wychował się w niezamożnej południowej dzielnicy miasta. Osierocony przez ojca, mając 12 lat podjął pracę jako goniec, przeniósł się więc ze szkoły dziennej do wieczorowego liceum, gdzie przystał do kółka teatralnego.

Od dziecka przejawiający zdolności literackie, najpierw uczeń szkół religijnych, a potem student literatury hebrajskiej i filozofii na Uniwersytecie w Tel Awiwie, Levin debiutował krytykującymi izraelskie społeczeństwo wierszami i artykułami w piśmie studenckim „Jeżozwierz”; był też wówczas zaangażowany w działalność Partii Komunistycznej. W 1967 sztuką „Catch the Spy” („Łapać szpiega”) wygrał radiowy konkurs; audycję wielokrotnie transmitowało Kol Israel.

Jego pierwsza sztuka-kabaret „You, Me and the Next War” („Ja i ty, i następna wojna”), wystawiona w rodzinnym mieście w piwnicy jazzowego klubu w 1968, wywołała znaczne kontrowersje ze względu na krytyczny stosunek do izraelskiego zwycięstwa w wojnie sześciodniowej. Polityczna satyra, biorąca na cel militarny patos, nieudolność policji, religijny fanatyzm i obywatelską arogancję, stała się znakiem rozpoznawczym Levina. Trzeci spektakl, „The Queen of the Bathtub” („Królowa Wanny”) z 1970, wyreżyserowany w Teatrze Cameri przez starszego brata autora, Davida (późniejszego dyrektora Narodowego Teatru Habima), został zdjęty po dziewiętnastu przedstawieniach w wyniku protestów oburzonej opinii publicznej i groźby cofnięcia państwowych dotacji.

Obrazoburcza dla części Izraelczyków kabaretowa twórczość rozpoczęła trwającą 30 lat najpierw dramatopisarską, a później i reżyserską, karierę. Pięćdziesiąt sześć levinowskich dramatów charakteryzują: „nowe i nieoczekiwane środki ekspresji, zaskakujące publiczność satyryczne skojarzenia, fantastyczne opowieści oraz niezwykle nasycone obrazy poetyckie i wizualne” – jak napisał znawca jego utworów Freddie Rokem.

Lekceważony i nie brany na serio na początku dramatopisarskiej drogi, Levin z czasem stał się dla całych pokoleń izraelskich widzów ważnym – bo wiele mówiącym o nich i ich życiu – dramatopisarzem i reżyserem. Przedstawienia współtworzył ze stałym zespołem zaprzyjaźnionych aktorów, scenografów, kostiumografów, choreografów, kompozytorów, muzyków i oświetleniowców. Czerpiący całymi garściami z europejskiego teatru Brechta, Becketta, Pintera, Artauda czy Ionesco, stworzył przemawiający indywidualnym, pełnym gorzkiej ironii językiem własny teatralny świat.

Najbardziej charakteryzuje twórczość Levina właśnie kapitalny język. Unikatowy, oparty na budowie zindywidualizowanych dialogów, krótkich celnych zdaniach, przekleństwach, powtórzeniach i piosenkach-komentarzach, wyróżnia i określa jego dramaty. Zaludnione przez pochodzących najczęściej z emigracji, obciążonych wspomnieniami starych ojczyzn bohaterów, których podglądamy w intymnych sytuacjach, gdy wciąż marzą o czymś, co mogliby zrobić i osiągnąć.

Czuły i krytyczny, liryk i rewolucjonista, w wygodnej formie teatralnej groteski opisuje małe zamknięte społeczności z ich melancholijną, prowincjonalną mentalnością, która zawsze pragnie czegoś innego niż ma.

Inne znane polskiemu widzowi dramaty Levina to: „Jakobi i Leidental”, „Kaskada”, „Krum”, „Morderstwo”, „Pakujemy manatki. Komedia na osiem pogrzebów”, „Szyc”, „Udręka życia”, „W sobotę o ósmej”, „Zimowe ceremonie”. Napisał także scenariusze do filmów„Floch” (1972), w którym również wystąpił, i „Fantasia Al Noseh Romanti” (1978).

Autor odkryty dla polskiego teatru sztuką „Krum” przez Krzysztofa Warlikowskiego, uchylił drzwi do opowieści o śmierci, absolucie, człowieczeństwie, ubrane w słowa tyleż wulgarne, co piękne. Levin nie jest brutalistą, nie jest też moralistą. Jest wrażliwcem, który stworzył język, by o emocjach mówić z dystansem, pozwalającym spojrzeć na siebie z boku. Często sięga po songi jakby z Brechta, a może z żydowskiego wodewilu?

W jednej z jego sztuk Bóg nie tylko się pojawia, ale nawet próbuje udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego stworzy zło. Gdy zaczyna wypowiedź, przejeżdża pociąg i zagłusza jego słowa.

Bóg

Pomimo to kochałem was wszystkich. (...)

Tacy śmieszni byliście, krusi,

Kochałem was za waszą małość

I jeśli nie zrobię dla was nic to tylko dlatego, że...

(przejeżdżający pociąg zagłusza jego słowa, mija)

Ale przynajmniej zachowam o was dobre wspomnienia.

(zwraca się ku wyjściu)"

 

/polecane artykuły: Moti Sadak „Hanoch Levin - Success Story” (www.jewish-theatre.com); Anna Schiller „Hanoch Levin - nareszcie!” (www.e-teatr.pl)/

Małgorzata Bogajewska studiowała prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, aktorstwo w poznańskiej Akademii Sztuk Wizualnych oraz scenopisarstwo w Camerimage Film School w Toruniu. Jest absolwentką Wydziału Reżyserii Dramatu Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie (2002). W latach 2004-6 pełniła funkcję dyrektora artystycznego Sceny Dramatycznej Teatru Jeleniogórskiego im. Cypriana Kamila Norwida.

Debiutowała jeszcze jako studentka reżyserii „Powrotem” Jerzego Łukosza w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze (2001). W ciągu kilkunastu lat pracy artystycznej wyreżyserowała ponad 30 spektakli; w tym dla teatru „Bagatela”: „Barbelo, o psach i dzieciach” Biljany Srbljanović, „Oblężenie” Jewgienija Griszkowca, „VIP-a” Stiga Larssona, wielokrotnie nagradzanego „Tatę” Artura Pałygi oraz „Płomień żądzy” Hanocha Levina.

Wśród premier, które ma na swym koncie, dominują współczesne dramaty, m.in.: „Tlen” Iwana Wyrypajewa (Teatr Powszechny, Warszawa, 2003), „Jednocześnie” Jewgienija Griszkowca (przedstawienie impresaryjne, 2004); „Testament psa” Dei Loher (Teatr Polski, Bydgoszcz, 2005), „Dotyk” Marka Modzelewskiego (Teatr Powszechny, Warszawa, 2005), „Osaczeni” Władimira Zujewa (Teatr im. S. Jaracza, Łódź, 2007), „Daily Soup” Amanity Muscarii (Teatr Narodowy, Warszawa, 2007), „Bóg mordu” Jasminy Rezy w warszawskim Teatrze 6. Piętro (2012), „Jajo węża” Ingmara Bergmana (Teatr im. S. Jaracza, Łódź, 2012) czy „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” Doroty Masłowskiej w Teatrze Studyjnym PWSFTviT w Łodzi (2013). Po twórczość Levina sięgnęła już, realizując w warszawskim Teatrze Dramatycznym „Wzrusz moje serce” (2015).

Sięgnęła również po klasykę dramatu, reżyserując „Hamleta” (Teatr im. Wilama Horzycy, Toruń, 2008) i „Kotkę na gorącym blaszanym dachu” Tennessee Williamsa (Teatr im. Stefana Jaracza, Łódź, 2010).

Małgorzata Bogajewska jest laureatką licznych nagród teatralnych, m.in.:

  • 2002 – VIII Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej – wyróżnienie za reżyserię spektaklu „Powrót”;
  • 2004 – XIII Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Zderzenie” w Kłodzku – Grand Prix dla monodramu „Jednocześnie”;
  • 2004 – XXXIII Festiwal Monodramu WROSTJA – Grand Prix dla monodramu „Jednocześnie”;
  • 2006 – XII Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej – nagroda za reżyserię spektaklu „Dotyk”;
  • 2007 – VI Festiwal Prapremier w Bydgoszczy – Nagroda Dziennikarzy dla spektaklu „Osaczeni”;
  • 2008 – VIII Festiwal Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość Przedstawiona” w Zabrzu – nagroda za reżyserię, Grand Prix i Nagroda Publiczności dla spektaklu „Osaczeni”;
  • 2010 – XXVIII Festiwal Szkół Teatralnych w Łodzi – Nagroda Zespołowa dla spektaklu „Plastelina”;
  • 2015 – X Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@port w Gdyni - Nagroda Publiczności dla spektaklu „Tato”;
  • 2015 – XXI Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej - nagroda za reżyserię spektaklu „Tato”;
  • 2015 – XV Jubileuszowy Festiwal Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” w Zabrzu - nagroda za reżyserię spektaklu „Tato” i nagroda Jury Młodzieżowego dla spektaklu „Tato”;
  • 2015 – XIX Ogólnopolski Festiwal Komedii Talia w Tarnowie - nagroda za reżyserię spektaklu „Tato”; Grand Prix dla spektaklu „Tato”;
  • 2015 – I Konkurs „Klasyka Żywa” - nagroda za reżyserię „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi.

Olga Katafiasz, „Nieutulenie”, teatralny.pl, 16 listopada 2015:

Świat istnieje, ale dla innych. Dla nas jest tylko wstyd – mówi Jakiś Huszpisz (Wojciech Leonowicz). To stwierdzenie, wypowiadane przez Biednego i Brzydkiego Młodzieńca, jakim jest Huspisz, wybrzmiewa przejmująco. Tym bardziej że oznacza kres nadziei – mężczyzna łudził się, że gdy zobaczy piękno, jego życie się odmieni.

Małgorzata Bogajewska tworzy świat, w którym niełatwo o pociechę. Jakiś Huspisz pragnie erotycznego spełnienia, ale potrzebuje miłości. Pupcze Chrupcze (Ewelina Starejki) bucha żądzą, ale chce tulić mężczyznę, a potem dziecko. Nieładni (choć trudno w to uwierzyć – w roli brzydkiej dziewczyny została obsadzona atrakcyjna, seksowna kobieta, Wojciech Leonowicz to mężczyzna bardzo interesujący – postaci dzięki aktorskiej ekspresji są szare, przeciętne, nijakie), już niezbyt młodzi, zamknięci w swoim życiu niczym w dusznej klatce. Mają wspólne marzenie: „nie urodzić się”, a jeśli już spotkało ich to nieszczęście – pozostawać w ciemności, z dala od ludzkich nieprzyjaznych oczu. I wiedzą – podobnie jak Krum, bohater innego dramatu Hanocha Levina – że „życie jest gdzie indziej”.

Mieszkają gdzieś na końcu świata, większe miasteczko wydaje się metropolią, w jakiej spełniają się marzenia. Reżyserka kluczowym elementem scenografii uczyniła tory kolejowe: układają się w okrąg, donikąd nie prowadzą, podróż kończy się w miejscu, w którym się rozpoczęła. Ta metafora – życia, istnienia jako trwania, wyznaczanego przez narodziny i śmierć – determinuje opowieść o poszukiwaniu miłości jako sposobu złagodzenia bólu, towarzysza codzienności.

Małgorzata Bogajewska czyta tekst Levina wnikliwie: dramat bohaterów budzi w widzach i współczucie, i śmiech. Tyle że to śmiech nieco wstydliwy – bo przecież w niemal każdej z postaci możemy się przejrzeć i dostrzec własne niespełnienie, własną małość, a przy tym proste pragnienie radości. Płomień żądzy – nie tylko erotycznej – trawi wszystkich bez wyjątku.

Bogajewska zdaje się bawić teatralnością – są prowadzące donikąd tory kolejowe, wanna, w której kąpie się (i w której rozważa samobójstwo) Jakiś, trumna na kółkach. Jest burdel w pobliskim miasteczku i pałac podejrzanej księżniczki. Niewielka przestrzeń sceny przy Sarego zamienia się w świat – ale dziwnie ciasny, jedynie dostępny, ubogi. Jakiś Huspisz i Pupcze Chrupcze, ich rodzice, swat Leibech (Marek Kałużyński) czy przedsiębiorczy Szwagier (Michał Kościuk) pragną tylko jednego: utrzymać się na powierzchni, nie pozwolić zepchnąć się w rozpacz. Godzą się na nijakość, bo niewiele w życiu widzieli lub – jak bohater Leonowicza – wiedzą, że nie dostąpią spełnienia. Młodzi chcą drugiego ciała, w którym być może znajdą ulgę. Ale ciało odmawia posłuszeństwa, okazuje się równie ułomne jak dusza. Starsi myślą już tylko o tym, by doczekać końca. Szwagier Michała Kościuka to typ dobrze znany w każdej rodzinie: za wszelką cenę chce wydać się kimś wyjątkowym, zaimponować prowincjonalnym krewnym. I wreszcie Leibech – ta postać funkcjonuje w przedstawieniu na innej zasadzie niż pozostałe. Gdy widzowie wchodzą do sali, on już siedzi w kącie sceny, pod drogowskazem wyznaczającym cele podróży – fałszywe, bo strzałki wskazują sprzeczne kierunki. Leibech wygląda jak żebrak albo wieczny tułacz: zniszczona walizka, ubranie zdatne na każdą porę roku, wytarte, pocerowane. Ten dziwny swat, który świadczy również wszelkie inne usługi, jest znakiem przetrwania za wszelką cenę. On nie łudzi się już, że człowiek może ufać życiu, że zasługuje na dobro i szczęście. Nieprzypadkowo Leibech – na którego wszyscy zrzucają winę za własne rozczarowania, za daremność planów i naiwność nadziei – jest przewodnikiem widza w tym kręgu, naznaczonym przez pętlę torów.

Bo przecież tory kolejowe muszą budzić również inne skojarzenia. W dramacie Levina wspomnienie Zagłady nie jest przywoływane, ale – to przecież jasne – ciąży nad determinacją bohaterów, ich instynktem przetrwania, również biologicznego. Ujawnia się ono nie tylko w rozpaczliwym pragnieniu erotycznego spełnienia, ale również prokreacji. Płomień żądzy jest bardzo dobrym przedstawieniem również dlatego, że reżyserka niezwykle subtelnie wygrywa pewne znaczenia tekstu: wydają się ledwie śladami, nie przysłaniają smutnej komedii o brzydkich ludziach; widz może za nimi podążać albo je zatrzeć.

Bogajewska obdarzona jest oryginalną wyobraźnią muzyczną, o czym mogliśmy się przekonać, oglądając choćby Tatę. W Płomieniu żądzy muzyka nie tylko buduje klimat kolejnych sekwencji, ale również kontrapunktuje działania postaci, bywa komediowa, niekiedy nostalgiczna. Ale największą frajdę zawdzięczamy aktorom: znakomici są przede wszystkim Ewelina Starejki, Wojciech Leonowicz, Michał Kościuk, Marek Kałużyński i Adam Szarek. Oglądając kolejne przedstawienie Małgorzaty Bogajewskiej w Bagateli, z podziwem patrzę na jej pracę z zespołem. Mówiąc najprościej: aktorzy po prostu lubią pracować z reżyserką, energia ich spotkania ujawnia się potem na scenie. Ta radość udziela się widzowi, a to dowód na sukces.”