• Żyd

Żyd

Artur Pałyga

Czas: 90 min Scena na Sarego 7

Reżyseria Andrzej Błażewicz
Dramaturgia Paweł Sablik
Scenografia Aleksandra Grabowska
Reżyseria świateł Marek Oleniacz
As. reż./ inspicjent/ sufler Magdalena Gródek

Żyd

Nie ma tematu, o którym Polacy będą dyskutować chętniej niż o Żydach. Nie ma tematu, na którym tak wielu Polaków tak dobrze się zna jak na Żydach. (...) A jednak kiedy, jak nauczyciele - bohaterowie sztuki Żyd - mamy stanąć z nimi twarzą twarz, oko w oko, okazuje się, że tak wielu rzeczy wciąż nie wiemy. (...) O czym rozmawiać z Żydem? O czym nie rozmawiać? Czy jest coś, o czym powinniśmy wiedzieć? Coś, o czym on wie? A może nie wie? Czy ktoś coś ukrywa? Dlaczego Żyd przyjeżdża? I kim właściwie jest Żyd? /Artur Pałyga/

Sztuka autora - znanego widzom Sceny na Sarego 7 i wielokrotnie nagradzanego - Taty to dramat wyróżniony dziesięć lat temu na III Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port w Gdyni. Na Scenie na Sarego 7 Żyda reżyseruje debiutujący student krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, Andrzej Błażewicz. Akcja rozgrywa się na zwołanym przez dyrektora prowincjonalnej szkoły zebraniu nauczycielskim. Podobnie jak w klasycznej już Wizycie starszej pani Friedricha Dürrenmatta bohaterowie sztuki zastanawiają się, jak przyjąć dawnego ucznia, od którego mają nadzieję pozyskać pieniądze potrzebne na ratowanie placówki.

Sztuka jest owocem warsztatów w Laboratorium Dramatu Tadeusza Słobodzianka, podczas ktorych spotkali się twórcy teatralni oraz historycy i socjologowie (m.in. Jan Tomasz Gross, Paweł Śpiewak, Dariusz Libionka, Leonard Neuger, Anna Bikont). Głośna prapremiera dramatu miała miejsce w lutym 2008 w Teatrze Polskim w Bielsku Białej w reżyserii Roberta Talarczyka. W 2015 telewizyjną adaptację zrealizowała Aneta Groszyńska-Liweń.

Premiera: 27 marca 2018 - Międzynarodowy Dzień Teatru, Scena na Sarego 7

Spektakl bierze udział w 24. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Konkurs organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.

W I etapie Konkursu spektakle ocenia Komisja Artystyczna w składzie: Jacek Sieradzki (przewodniczący), Michał Centkowski, Adam Karol Drozdowski, Andrzej Lis, Kamila Łapicka, Jakub Papuczys, Joanna Puzyna-Chojka. 

Artur Pałyga, urodzony w Hrubieszowie w 1971, dramaturg, adaptator, prozaik, poeta, dziennikarz, felietonista, aktor, muzyk, performer. Konsultant programowy Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Absolwent polonistyki na UJ i studium nauczycielskiego (specjalizacja muzyczna). Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczypospolitej”, „Odrze”, „Tygodniku Powszechnym”, „Trybunie Śląskiej”, „Rastrze” i „Dialogu”. Autor książek „Człowiek i pies” (wespół z J. Bożkiem, 2003) i „Kołchoz imienia Adama Mickiewicza” (2005) oraz kilkunastu sztuk i adaptacji teatralnych. Prowadzi Teatr Tekstu im. Teodora Sixta, czyli nieaktorskie czytania dramatów, oraz zajęcia z osobami niepełnosprawnymi w stowarzyszeniu Teatr Grodzki. Karierę dramatopisarza rozpoczął w 2005 librettem musicalu „Guma balonowa” (Bielskie Centrum Kultury). Wystawiony w 2006 „Testament Teodora Sixta” (reż. R. Talarczyk) zwyciężył w konkursie na sztukę o Bielsku-Białej ogłoszonym przez tamtejszy Teatr Polski, a w 2007 został zakwalifikowany do finału Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Rok później w tym samym konkursie zdobył wyróżnienie stworzonym wespół z P. Passinim, P. Ratajczakiem i Ł. Wittem-Michałowskim oraz aktorami tryptykiem „Nic co ludzkie” (Scena Prapremier In Vitro). Również w 2008 napisanego dla bielskiego teatru „Żyda” (reż. R. Talarczyk) wyróżniono główną nagrodą na III Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych „R@port” w Gdyni. W 2009 inspirowane H. Hessem „Wszystkie rodzaje śmierci” (reż. P. Passini, Teatr Łaźnia Nowa) zdobyły główną nagrodę IV „R@portu”, a „Ostatni taki ojciec” (reż. Ł. Witt-Michałowski, Teatr Centralny w Lublinie) został wyróżniony główną nagrodą na XV Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej i II nagrodą na Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy (na Scenie na Sarego sztuka nosi tytuł „Tato”). W 2013 został laureatem Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej za sztukę „W środku słońca gromadzi się popiół”. Prowadzi blog (arturpalyga.blog.bielsko.pl).

Więcej o autorze tutaj.

Andrzej Błażewicz, rocznik 1996. Student Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej AST, poeta, prozaik, dramatopisarz. Publikował w kwartalniku „Wyspa”, piśmieFormat”,  magazynieCegła”, wrocławskiej „Odrze” oraz w „Fabulariach” i „Arteriach”. Finalista IX i X Metafor Rzeczywistości organizowanych przez Teatr Polski w Poznaniu. Półfinalista Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Był asystentem przy „Weselu” w reż. Jana Klaty, „Efekcie” w reż. Agnieszki Glińskiej oraz „Ciemnościach” duetu Strzępka/Demirski. Finalista 10. i 11. Połowu Poetyckiego organizowanego przez Biuro Literackie. Organizator I Beefu Poetyckiego. Stypendysta Klubu Rotariańskiego. W ramach projektu Alchemia Teatralna prowadzi zajęcia z młodzieżą i dorosłymi. Wystawił z nimi m.in. „Między nami dobrze jest”, „Księcia Niezłoma” czy „Sekretne życie tygrysów łazienkowych”. Scenicznej premiery doczekały się jego dramaty „Andrzeju nie denerwuj się”, „Rady Pana Ojca” oraz „Narodziny Krokodyla”. Stały współpracownik festiwalu Czas na Teatr. Miłośnik snookera, squasha, kolarstwa szosowego i wypraw górskich.

Paweł Sablik, rocznik 1995. Student krakowskiej AST na Wydziale Reżyserii Dramatu. Pisze dramaty i adaptacje. Publikował w „Legendzie dla przyszłości” w ramach projektu „U źródła” (PROW, UE) oraz w „Zeszytach Historycznych Gminy Kozy”. Laureat XVII Ogólnopolskiego i XXXI Wojewódzkiego Przeglądu Dziecięcej i Młodzieżowej Twórczości Literackiej LIPA 2013 za prozę. Był asystentem przy „Weselu” w reż. Jana Klaty, „Efekcie” w reż. Agnieszki Glińskiej oraz „Ciemnościach” duetu Strzępka/Demirski. Realizator zadania w ramach programu DOM KULTURY+ INICJATYWY LOKALNE 2015 (NCK) „Pierwszy stopień do teatru” oraz koordynator działań teatralnych w projekcie „Polski dwór – kultura podstawą życia społecznego” (NCK). Współpracując z Domem Kultury w Kozach prowadzi zajęcia z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi i seniorami oraz współprowadzi grupę literacką słowo.tok oraz grupę MONOLOGI/Teatr Trzech. Scenicznej premiery doczekały się jego dramaty „Bunt”, „Bóg się rodzi”, „Żywot jego”, „To skomplikowane”, „Pierwszy stopień do”, „Miejsce”, „Mały Książę, czyli każdy dorosły był kiedyś dzieckiem, choć nie każdy o tym pamięta”, „Maria umiera”.

Żyd – dodatek do rzeczywistości” – rozmowa z reżyserem i dramaturgiem

– Zabrali się panowie za sztukę, która jak żaden inny polski tekst sceniczny podejmuje najgorętszy temat ostatnich tygodni, czyli temat wspólnej, trudnej – a przecież wielowiekowej – historii polskiego i żydowskiego narodu.

Paweł Sablik: Jesteśmy młodymi ludźmi, dla których np. Marzec ‘68 jest naprawdę historią z podręcznika, ale realizując Żyda, chcieliśmy te trudne tematy opowiedzieć właśnie z perspektywy osób urodzonych w latach 90-tych. Mając na uwadze i szanując wszelkie wskazówki, refleksje i podpowiedzi, którymi dzielili się z nami aktorzy podczas prób, chcemy zabrać głos pokoleniowy w tej sprawie. Nie możemy być obojętnymi w stosunku do dyskusji, która przetacza się przez Polskę.

Andrzej Błażewicz: Kiedy opowiadałem, nad czym pracuję, wielu znajomych pytało: dlaczego ten tekst, ten temat? Tym pytaniom towarzyszyła zazwyczaj konstatacja, że przecież ów problem został tysiące razy przepracowany i już wszyscy wszystko wiedzą. Z naszej – mojej – perspektywy to założenie jest fałszywe. Zwłaszcza jeżeli myślę o równolatkach. Być może nasi rodzice dysponują narzędziami do tego, aby świadomie rozmawiać o Zagładzie. Niestety dla młodych takie hasła, jak Auschwitz i Holokaust, to tylko mętne pojęcia, które niewiele znaczą. Są często jedynie dodatkiem do rzeczywistości szkolnej wycieczki do Krakowa i okolic. Giną gdzieś między Wawelem a Wieliczką. Nie wspominając o trudnej historii powojennej: sytuacjach, które dziś nie poddają się jednoznacznej ocenie moralnej ze względu na różne czynniki, wybrakowane relacje świadków czy niekompletne źródła historyczne. By przywołać tylko dyskusje wokół Jedwabnego czy pogromu kieleckiego.

PS: Wyszliśmy z założenia, że nasz Żyd nie ma być żadną umoralniającą i edukującą sztuką. Ma skłaniać do refleksji, ewentualnie zachęcić do poznania przynajmniej jakiejś części historii.

AB: Młody człowiek, nawet jeśli nie chce samodzielnie konstruować swojej świadomości historycznej, jest zanurzony w wielu narracjach, które są mu dane jako pewien pakiet uproszczeń, gotowych schematów. Zależy nam na tym, żeby po Żydzie widz – nawet jeżeli wewnętrznie sprzeciwi się spektaklowi – postarał się skonfrontować z problemami, tematami, o których może usłyszał po raz pierwszy.

– Artur Pałyga napisał ten dramat, opierając się na zabiegu sportretowania myślących stereotypami, szablonowych nauczycieli.

AB: Pod wpływem prób i pieczołowitej dramaturgicznej pracy Pawła bardzo mocno zaingerowaliśmy w pierwotny tekst. Wciągnęliśmy sztukę Pałygi w rejony, które nie były początkowo oczywiste. Nie chcieliśmy kompromitować bohaterów, lecz ich uwiarygodnić, by słowa padające ze sceny nie były jedynie łatwo identyfikowalnym żartem, ale zabrzmiały niebezpiecznie znajomo i prawdziwie.

PS: Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy zacnego grona pedagogicznego ośmieszać, dlatego ściągnęliśmy z postaci pewne elementy farsowe, pozostawiając zabawnymi konkretne sytuacje, które pracują na drugą część spektaklu. Zależało mi – jako dramaturgowi – by bohaterowie byli ludźmi z krwi i kości: i mądrzy ,i śmieszni, głupi i poszukujący, zagubieni i potrzebujący.

– Mówią panowie: „my”, „postanowiliśmy”, „podjęlibyśmy się”. Od kiedy tworzą panowie twórczy tandem?

AB: Mit założycielski naszego duetu jest taki, że poznaliśmy się podczas konsultacji przed egzaminami do Akademii Teatralnej. Rozjechaliśmy się do domów, a potem spotkaliśmy pierwszego dnia roku akademickiego. Jesteśmy na tym samym roku, w tej samej grupie; ja studiuję reżyserię, a Paweł specjalizację dramaturgiczną. Połączyło nas podobne patrzenie na szczerość w teatrze, szczerość wobec widza i wobec siebie oraz sztuki, którą chcemy razem tworzyć.

PS: Interesuje nas świat, który niesie ze sobą metaforę i pogłębione postrzeganie różnych zagadnień. Mnie dodatkowo pociągają rzeczy ostre i dotkliwe, historie, które ocierają się o teatr polityczny. To wbrew pozorom nie wyklucza tego, co powiedział Andrzej. Ta moja perspektywa jest inną ścieżką dochodzenia do wspólnego autentyzmu w sztuce.

AB: Wzajemne zaufanie, jakim się darzymy, pozwala nam na swobodny podział obowiązków w pracy przy spektaklu.

– Są panowie bardzo młodymi twórcami teatralnymi. Mam wrażenie, że praca nad Żydem – poza oczywistą robotą reżyserską i dramaturgiczną – jest też dla panów czasem poznawania wszelkich aspektów teatralnej machiny.

AB: Studiowanie w krakowskiej Akademii Teatralnej nauczyło nas, że trzeba umieć walczyć o swoje. Prace egzaminacyjne to często partyzantka, w której musisz ogarnąć milion rzeczy naraz. Tutaj – w Teatrze Bagatela – mamy zapewniony pełen komfort pracy. Nieoceniona pomoc Magdy Gródek, czyli asystentki i inspicjentki spektaklu, pozwoliła nam skupić się na twórczej pracy. Obdarzono nas, bądź co bądź prawie debiutantów, bardzo dużym zaufaniem.

PS: Nikt nachalnie nas za rękę nie prowadził, ale na wsparcie mogliśmy liczyć z każdej strony.

Czego nauczyli się panowie podczas pracy z kolegami?

AB: Trzeba słuchać, rozmawiać, analizować i nazywać . W efekcie ci, którzy u zarania pracy byli nastawieni i do tekstu, i do całego spektaklu sceptycznie, stali się naszymi sojusznikami. To dla nas niewątpliwy sukces.

/rozmawiała Magdalena Musialik-Furdyna/

Łukasz Gazur „Żyd a sprawa polska”, „Dziennik Polski”, 9 kwietnia 2018:

„Gdzieś na polskiej prowincji, w pokoju nauczycielskim, toczy się rozmowa o gościu, który ma się pojawić w miejscowości. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że jest Żydem. I dawnym mieszkańcem okolicy. A wkrótce wyjść mają na jaw kolejne fakty na jego temat... Tak streścić można spektakl "Żyd" według tekstu Artura Pałygi w reżyserii debiutującego studenta krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, Andrzeja Błażewicza, na Scenie na Sarego 7 teatru Bagatela.

Tekst, nagrodzony na Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port w Gdyni, powstał kilka lat temu, gdy jeszcze sprawy polsko-żydowskie nie pogalopowały tak daleko, jak dziś. I widać, że dramaturg spektaklu, Paweł Sablik, postanowił nieco inaczej rozłożyć akcenty i zniuansować tekst. Wyszło to całkiem sprawnie, choć wciąż momentami role wydają się zbyt oczywiste, charaktery postaci zbyt wyraźnym i jednokolorowym konturem zaznaczone. Uduchowiony erudyta-polonista (Paweł Sanakiewicz), niezbyt bystry wuefista (Wojciech Leonowicz), dziewczyna ucząca angielskiego, a tak naprawdę marząca o wielkim świecie, należąca do pokolenia, które wyżej od historii ceni fitness (Magdalena Piskorz), dyrektor-karierowicz (Michał Kościuk). Tylko ksiądz (Dariusz Starczewski)jest w sposób nieco mniej oczywisty zarysowany, choć i w tym wypadku wpakowano w tę postać sporo stereotypu.

Do tego tekst miewa dłużyzny, jak choćby monologi bohaterów, które mają doprecyzowywać ich motywacje. Mimo tych zarzutów jednak wypada pracę z tekstem i spektakl jako całość uznać za całkiem udane. Zarówno gra aktorska, jak i warstwa wizualna (fenomenalna scenografia Aleksandry Grabowskiej, poskładana ze stosów archiwalnych pudeł) sprawnie prowadzą opowieść. Nie brakuje błyskotliwych tekstów i spostrzeżeń nie tyle na temat prowincji, co Polski w ogóle. Tytułowy Żyd staje się papierkiem lakmusowym postaw i podejścia. Nawet jeśli spektakl nie daje jednoznacznych odpowiedzi, to wybija widza z dobrego samopoczucia, że "Żyd a sprawa polska" nas nie dotyczy.”

Artur Pałyga „Serce sporów”

Kiedy niedługo po tym, jak zaczęły się próby do Żyda w Bagateli, wybuchła afera międzynarodowa z powodu przegłosowanej w Polsce ustawy kneblującej wolność wypowiedzi na tematy polsko-żydowskie, pomyślałem: „Aha, znów się spektakl wstrzelił w hiperaktualność!” Wówczas znalazł się w środku debaty wywołanej publikacją Strachu Grossa, a teraz to. Dziesięć lat i wciąż mogą oskarżać, że temat ściągnięty z pierwszych stron gazet. Nieźle.

W szkołach znów niewesoło. Jak i dziesięć lat temu, tak i teraz oświata i Żydzi to gorące tematy. W trakcie prób, dokładnie tak samo, jak dziesięć lat temu, pojawiły się w prasie informacje o lokalnej aferze związanej z nadaniem szkole imienia polskiego żydowskiego patrona, bo nie chcą, bo protesty.

A jednak się zmieniło. Antysemicka jazda wuefisty nie brzmi już tak potwornie, jak wtedy. Wtedy wstyd było słuchać, patrzyło się w ziemię. Strasznie się robiło, kiedy te słowa padały ze sceny. Dzisiaj nie robią takiego wrażenia. Hejty spowszedniały. Aroganckie chamstwo – lustrzane odbicie politycznej poprawności – stało się czymś zwykłym. Dziś wstydzić się mają ci, co są poprawni. Bluzg wuefisty z wstydliwego kąta przesunął się na środek i zajmuje dziś centralne miejsce na nowych salonach. Śpiewanie Międzynarodówki jako skojarzenie z Żydem to dziś żart salonowy i nie zażenowanie wzbudzi, a oklaski i śmiech aprobaty w dobrym, patriotycznie zorientowanym towarzystwie.

Nauczyciel polskiego znacznie bardziej niż wtedy ma, jak sądzę, poczucie nieważności. Że on sam nieważny i wszystko, co mógłby mieć do powiedzenia. Wtedy postać kpiąco melancholijna, dziś tragiczny błazen.

Ksiądz z większym zapałem uznaje tylko jednego papieża, tylko jednemu wierny, z tym większym zaangażowaniem kultywuje model młodzieżowego kapłana w stylu JPII. Zastygł w swojej kapłańskiej nowoczesności lat dziewięćdziesiątych. Zmartwiał, zmanekiniał.

Anglistka była już tu i ówdzie, świat widziała. Wyjazd na Wyspy już jej tak nie ciągnie. Ani tu, ani tam. Rozpaczliwość większa. I już kompletnie nie wiadomo co.

Dyrektor odmłodniał. Nowa generacja. Tatuś musiał odejść na emeryturę. Przyszedł syn. Lub też wskazany przez poprzednika następca. Musi być ostrzejszy. Wciąż kręci, kombinuje i snuje intrygi, które już prawie wymykają mu się spod kontroli, a jednak daje radę, jak jego poprzednik, w ostatniej chwili jakoś je ogarnąć i przekuć na swoje. Musi bardziej dzisiaj ludzi trzymać w karbach, bo jest czas silniejszej ręki niż wtedy, i takie potrzeby. To samo więc, ale ostrzej.

A Żyd? „Powiedz -Żyd-, a powiem ci, kim jesteś” – można by powiedzieć. Bo wciąż jest najważniejszym punktem odniesienia. Wciąż wobec niego, przez niego, wokół niego, z nim. Wciąż w sercu debaty, w sercu sporów polskich. Wciąż w sercu. Ciąż w sercu. W sercu.