„Żyd” z Wesela. Wycieczka krajoznawcza

Klaudia Hartung-Wójciak, Witold Mrozek

Czas: 75 min Scena na Sarego 7

Obsada:

Piotr Rosenbaum
Izabela Izraela Singer
Jacoob Ben Sajur Singer
Helena Singer
Reżyseria Klaudia Hartung-Wójciak
Dramaturgia Witold Mrozek
Kostiumy Marcin Wojciechowski
Muzyka Piotr Peszat
Ruch sceniczny Magdalena Przybysz
Reżyseria świateł Marek Oleniacz
Przygotowanie wokalne Natalia Hodurek
Lektor Patryk Szwichtenberg
As. reż./ inspicjent/ sufler Magdalena Gródek

„Żyd” z Wesela. Wycieczka krajoznawcza

w oparciu o Romana Brandstaettera i Stanisława Wyspiańskiego

Niekonwencjonalna opowieść inspirowana popularnym tekstem Romana Brandstaettera o Hirszu Singerze, karczmarzu z Bronowic Małych, znanym od momentu głośnej prapremiery Wesela Stanisława Wyspiańskiego w 1901 po prostu jako „Żyd z Wesela”. Jak wraz z córką znaleźli się na weselu Lucjana Rydla i dlaczego Hirsz został „Żydem”, a jego córka Pepa – „Rachelą”? Jakie były dalsze losy „Żyda” na polskiej scenie?

--- --- ---

W piątek, 13 kwietnia 1923, na dużej scenie Teatru Bagatela goszcząca w Krakowie Żydowska Trupa Wileńska wystawia Dybuka w jidysz. Endecka prasa protestowała przeciwko przedstawieniu w „żargonie”, stanowiącemu „propagandę żydowską”. Kolejny pokaz już się nie odbywa – przeciwko żydowskim występom w Bagateli zebrano ponad tysiąc podpisów.

W 1918 albo 1919 Perel Singer, znana jako „Rachela” z Wyspiańskiego, przyjmuje chrzest. „Złożyła swoją żydowskość na ołtarzu niepodległości Ojczyzny” – powie potem Maria Rydlowa. „Tego nie wolno robić do śmierci taty” – mówi matka „Racheli” – czyli żona żydowskiego karczmarza Hirsza – w Ja jestem Żyd z „Wesela” Brandstaettera.

W 1933 dziesięcioletnia Wisława Szymborska zamyka się w pokoju od środka na haczyk, bo z zastrzykami do mamy przyszła pani Rachela. „Rachela” – Perel Singer – od 15 lat jest Józefą, dla wolnej Polski przeszła na katolicyzm i pracuje jako pielęgniarka. Mała Wisia nie lubi, gdy pani Rachela pyta ją o lekcje, ile jest siedem razy osiem i w którym roku była bitwa pod Chocimiem.

W 1934 Roman Brandstaetter pozywa do sądu endeckich redaktorów sugerujących, że przeszedł na chrześcijaństwo. 11 lat później, tuż po II wojnie światowej, Brandstaetter przechodzi na chrześcijaństwo, konkretnie rzymski katolicyzm.

W 2016 „Głos Wielkopolski” demaskuje fałszywego „rabina z Hajfy”. Mężczyzna pochodzący z Ciechanowa działał w gminie żydowskiej w Poznaniu. Oprowadzał wycieczki, brał udział w spotkaniach. Odmawiał nawet publicznie modlitwy po hebrajsku, choć nie znał tego języka. Grał swoją rolę przez lata.

W 1972, po ukazaniu się w „Tygodniku Powszechnym” opowiadania Romana Brandstaettera Ja jestem Żyd z „Wesela”, historyk prof. Witold Kula pisze tekst Zmartwychwstanie, w którym sugeruje, że Pepa Singer – Rachela miała dziecko z… Józefem Piłsudskim. Po publikacji Zmartwychwstania w „Nowych Książkach” w 1981 padają liczne pytania o historyczną prawdziwość tej opowieści. W końcu Kula to historyk, więc zajmuje się historią. Redakcja odpowiada: „Tekst ten zawierał po prostu pewien pomysł literacki i tak właśnie, w poetyce fantazji, należy go czytać”.

Premiera: 13 grudnia 2019, Scena na Sarego 7

Źródła cytatów i inspiracji:

Ja jestem Żyd z „Wesela” Romana Brandstaettera

Wesele Stanisława Wyspiańskiego (przekład w jidysz dr. Marka Tuszewickiego)

Legendy o krwi. Antropologia przesądu prof. Joanny Tokarskiej–Bakir

Piłsudski Jana Lechonia

„Świat na opak” dla elit. „Schlaraffia” i inne „towarzystwa nonsensu” Marcina Bojdy

Panna Moderne Aleksandry Klich

Teatr żydowski w Krakowie. Studia i materiały pod redakcją Jana Michalika i Eugenii Prokop–Janiec

Jom Kipur Kazimierza Traciewicza

Utwory wykorzystane w spektaklu:

Nabucco — Va Pensiero Giuseppe Verdiego (libretto Temictocle Solery)

Kindertotenlieder — In diesem Wetter i Symphonie Nr. 1 D-Dur — III Satz „Feierlich und gemessen, ohne zu schleppen” Gustava Mahlera

Deux Mélodies Hébraïques — Kaddisch Maurice’a Ravela

The Fiddler on the Roof — Sunrise Sunset i Tradition Jerry'ego Bocka (teksty Sheldona Harnicka)

fragmenty ścieżki dźwiękowej z filmu Wesele Andrzeja Wajdy (muzyka Stanisława Radwana)

Spektakl bierze udział w 26. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Konkurs organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.

W I etapie Konkursu spektakle ocenia Komisja Artystyczna w składzie: Jan Karow, Katarzyna Lemańska, Andrzej Lis, Kamila Łapicka, Michał Mizera, Jacek Sieradzki (przewodniczący), Sabina Zygmanowska.

          

 

 

Klaudia Hartung-Wójciak – dramaturżka; absolwentka reżyserii AST im. S. Wyspiańskiego w Krakowie.

Reżyserka spektakli: „Chinka” (TR Warszawa, czerwiec 2018), „Dziki” (Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, październik 2018), „Szukając Romea” (Teatr Bagatela/Scena na Sarego 7, kwiecień 2018, Festiwal Szekspirowski 2018), „Tkacze. Historia jak z życia wzięta, a przez to bardzo smutna” na podstawie dramatu G. Hauptmanna (PWST Kraków, 2016; Łaźnia Nowa, 2017), nagrodzonego w ramach Forum Młodej Reżyserii 2016 (nagroda Stowarzyszenia ZAiKS, Nagroda Debiut TR).

Współautorka i reżyserka instalacji performatywnej „Przedwiośnie. Ćwiczenia z wyobraźni historycznej” (Teatr im. J. Osterwy w Lublinie, 2017) oraz instalacji „Kartoteka rozrzucona 2.016” (Instytut im. J. Grotowskiego, 2016); autorka instalacji „Maszyna choreograficzna na aturii i mimozy wstydliwe” (PWST Kraków).

Dramaturżka m.in. przy spektaklach: „Paria. Opera egzotyczna” (CSW Warszawa, 2018), „Cezary idzie na wojnę” (reż. C. Tomaszewski, Komuna Warszawa, 2017); „Gdyby Pina nie paliła, to by żyła” (reż. C. Tomaszewski, Teatr im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, 2017), „Kiedy mój tata zmienił się w krzak” (reż. J. Skrzywanek, Teatr im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, 2017).

Reżyserka czytań performatywnych (m.in. MALTA Festiwal, Demoludy). Laureatka Konkursu im. J. Dormana 2018, stypendystka Miasta Krakowa 2018, członkini Pracowni Dramaturgicznej AST Kraków.

---  --- ---

Witold Mrozek – dziennikarz, krytyk teatralny, od niedawna: dramaturg. Od 2012 związany z „Gazetą Wyborczą”, od 2009 – z „Dwutygodnikiem”. Był jurorem kilku festiwali teatralnych, między innymi BITEF-u w Belgradzie i Poznańskiej Nagrody Dramaturgicznej (przyznawanej w ramach festiwalu Metafory Rzeczywistości); jest kuratorem Sceny Nowej Dramaturgii przy Teatrze im. Siemaszkowej w Rzeszowie. Obecnie przygotowuje książkę o cenzurze w najnowszej historii polskiego teatru.

Katarzyna Lemańska „W poetyce fantazji”„Czas Kultury” on-line, 7 stycznia 2020:

„Postaci przywołują XVIII-wieczną legendę o przybyciu Żydów do państwa PO-LIN (hebr. „tu zamieszkamy”, „tutaj odpoczniesz”), cementując wizję Rzeczypospolitej jako żydowskiego raju, oraz snują sentymentalne wizje dobrobytu w międzywojennym Krakowie. Padają nazwiska postaci historycznych, wokół których obrosła „żydowska legenda” – Stanisława Wyspiańskiego czy Józefa Piłsudskiego. Mityczna pamięć zbiorowa o Żydach w Polsce konfrontowana jest z – nieartykułowanym wprost na scenie – współczesnym postrzeganiem historii, pozbawionym sentymentów i złudzeń. Jednak to po stronie widzów pozostaje ocena relacji polsko-żydowskich – zarówno współczesnych, jak i historycznych: w kontekście przedwojennego antysemityzmu, a także postaw Polaków wobec Żydów w trakcie okupacji i ich współodpowiedzialności za Zagładę. Przeplatając opowieść o Żydach historią Teatru Bagatela i jego Sceny na Sarego, twórcy spektaklu próbują zrozumieć mechanizmy historyczne, językowe (zawarte w literaturze, ale też w codziennym języku Polaków) i społeczne, odpowiadające za antysemityzm.

Podtytuł spektaklu to także tytuł jednej z najdowcipniejszych jego scen, rozpisanej na kilka „muzealnych” ścieżek. Ta „Wycieczka krajoznawcza” polega na zwiedzaniu Sali Stiukowej na Sarego bez wstawania z fotela. Aktorzy twierdzą, że herb przypomina o mieszczącej się tu niegdyś loży Schlaraffia, której członkami byli Żydzi, a cherubiny i popiersie krytyka Mojżesza Kanfera, zaprezentowane na osobie wybranej spośród widzów (na premierze modelem był krakowski teatrolog), są pamiątką po kontrowersjach wokół wystawienia w Krakowie „Dybuków” w jidysz. W sali zachowała się rzekomo biblijna Drabina Jakubowa (przypominająca do złudzenia schody strychowe) i fotel Pepy Singer. Aktorzy prezentują także biografie przedmiotów składających się na kulturowy majątek krakowskiego Żyda: lornetki teatralnej, tajemniczej, zamkniętej walizki Hersza Singera, bronowickiej ławki czy telefonu, z którego Roman Polański zadzwonił do Adriena Brody’ego w sprawie angażu w „Pianiście”.

Scenografia i kostiumy Marcina Wojciechowskiego utrzymane są w estetyce glamour. Aktorzy, bawiący się stereotypowym obrazem bogatego Żyda, ubrani są w eleganckie marynarki i spodnie w złoto-brązowych kolorach. Rekwizyty ozdobiono złotą folią, a na ruchomej platformie z instrumentami muzycznymi stoją świąteczne symbole: choinka i menora. Hartung-Wójciak postawiła na dwuznaczną grę pomiędzy prywatnością aktorów i pełnym dystansu – ale też zabarwionym dowcipem – konstruowaniem postaci na scenie (imiona bohaterów mieszają się z imionami występujących, a aktorzy przytaczają anegdoty o pracy w Bagateli). Wykonawcy tworzą także – jak sami nazwali tę formację na Facebooku – „zespół klezmerpunkowy”, który na scenie śpiewa i gra na żywo głównie repertuar klasyczny (utwory Giuseppe Verdiego, Gustava Mahlera, Maurice’a Ravela i Jerry’ego Bocka) oraz kompozycje Piotra Peszata – na przykład do słów napisanej przez Witolda Mrozka piosenki „Jewish Man”. Odpsychologizowane aktorstwo w połączeniu z zaaranżowanym przez Magdalenę Przybysz ruchem scenicznym pozwalają, by tekst debiutującego dramaturga dosadnie wybrzmiał na scenie. Mrozek sprawnie połączył nawiązania historyczne, obszerne cytaty literackie i elementy dziennikarskiego reportażu z odwołaniami do książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” Joanny Tokarskiej-Bakir oraz z narracją charakterystyczną dla przewodników wycieczek. (...)

Twórcy przedstawienia przytaczają także i taką anegdotę: w 1981 roku historyk profesor Witold Kula w artykule „Zmartwychwstanie” napisał, że Pepa Singer urodziła dziecko Józefa Piłsudskiego. Reakcje czytelników były natychmiastowe: czy to prawda? Redakcja „Nowych Książek” wydała sprostowanie: „Tekst ten zawierał po prostu pewien pomysł literacki i tak właśnie, w poetyce fantazji, należy go czytać”. Dając się ponieść poetyckiej fantazji scenariusza „«Żyda» z Wesela”, można zapomnieć o jego aktualności. Chociażby o tym, że w październiku 2019 roku – kiedy trwały pierwsze próby do przedstawienia – na murze dawnego getta żydowskiego w Krakowie anonimowi sprawcy namalowali swastykę i antysemicki napis. Obydwa zdarzenia pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale czy fakt, że na scenie Bagateli znowu słyszymy jidysz, wszyscy w Polsce akceptują bez żadnych wątpliwości?”

Radosław Korzycki „Rozprawić się z mitami, dać ludziom ży攄Dziennik. Gazeta Prawna” on-line, 7 stycznia 2020:

„Spektakl w reżyserii Klaudii Hartung-Wójciak na podstawie tekstu debiutującego w roli dramaturga Witolda Mrozka (...). Próbuje raczej, bardzo precyzyjnie, opowiedzieć en bloc o obciążeniu i zmęczeniu żydowską tożsamością wszystkich dziś żyjących potomków Tewjego. I solennie rozlicza się też z dziedzictwem, jakie zostawiał łzawy musical. "Tradition", pieśń go otwierająca, wręcz postaci z krakowskiego przedstawienia prześladuje. Co odbiorą telefon, to atakują ich słowa o tym, co każdemu z członków żydowskiej rodziny wypada w życiu robić. Ojciec został stworzony do decydowania o wszystkim, matka uczy córki jak szyć i gotować, żeby przygotować się do roli żony. Potem wrócą na scenę Bagateli inne rzewne piosenki, m.in. "Sunrise, sunset", dzisiaj popkulturowy szlagier, który utrwala mocno powierzchowny zamysł autorów "Skrzypka na dachu" opowiedzenia o metafizyce miłości.

Ale twórcy nie wyśmiewają żydowskiego folkloru, tylko jego bezmyślnych współczesnych konsumentów. Krakowski biznes turystyczny masowo przecież korzysta z niemal Chagallowskiego obrazu Żydów na polskich ziemiach przed Zagładą, w tym z języka jidysz. Hartung-Wójciak i Mrozek figlarnie przedstawiają bohatera zawodzącego tą aszkenazyjską mową, który z wielkim bólem wypowiada kolejne zdania, brzmiące w uchu widza jak żałobny lament. Tymczasem projektor wyświetla polskie tłumaczenie tych słów. Okazuje się, że to banały, jak np. "poproszę o kawę". Odbiorca zostaje skonfrontowany z własnym wyobrażeniem żydowskości, utrwalonej przez "Skrzypka" i inne legendy. Obśmiany zostaje okrzyk "aj waj!", fraza wyrażająca wszelakie emocje: nerwy, zdziwienie, wzruszenie. Autorzy znaleźli inspirację w prawdziwym wydarzeniu. W 2016 r. "Głos Wielkopolski" zdemaskował fałszywego "rabina z Hajfy". Mężczyzna pochodzący z Ciechanowa działał w gminie żydowskiej w Poznaniu. Oprowadzał wycieczki, brał udział w spotkaniach. Odmawiał nawet publicznie modlitwy po hebrajsku, choć nie znał tego języka. Grał swoją rolę przez lata.

Przedstawienie zaczyna się od inscenizacji chyba najsłynniejszej pieśni Verdiego, czyli "Va, pensiero", chóru żydowskich wygnańców z trzeciego aktu opery "Nabucco", płaczących w niewoli babilońskiej za utraconą ojczyzną i zburzoną Pierwszą Świątynią w Jerozolimie. Przypomnijmy słowa drugiej strofy: "Powitaj brzegi Jordanu, zburzone wieże Syjonu. O wspaniała utracona ojczyzno! Drogie, fatalne wspomnienia!". Widz ma okazję przyjrzeć się mitowi "narodu wybranego" - wybranego do permanentnego cierpienia i stawiania czoła kolejnym etapom wyzwolenia, którego osiową opowieścią jest Hagada Paschalna, historia wyjścia z niewoli egipskiej. Jak sięgnie się do historii polskiego teatru to motyw ten jest istotny. W PRL-u "Nabucco" wystawiono dopiero w 1983 r. w Bytomiu. Kontekst żydowski był niebezpieczny dla władz. (...)

Dramaturg z historii Pepy Singer wyciągnął przede wszystkim sprawę jej chrztu, który nie tyle był wstąpieniem do Kościoła, co rytuałem przejścia, aby zaakceptowało ją mieszczańskie społeczeństwo Krakowa. I tutaj reżyserka wprowadza na scenę Natalię Hodurek, która na pianinie gra trzecią część I Symfonii "Tytan" Gustava Mahlera. Ta, kluczowa zresztą część tego utworu, jest molową wersją pieśni "Panie Janie". Kompozytor wplótł w nią znane mu z rodzinnych stron brzmienie żydowskich zespołów klezmerskich. Sparafrazowane w innych częściach symfonii dźwięki natury i narodowy austriacki taniec zestawione zostają z żydowskim folklorem, co w przedostatniej dekadzie XIX wieku musiało wywołać w Wiedniu szok. (...)

Polski teatr od 20 lat rozlicza się z antysemityzmem. Dotąd głównie jednak skupiał się na Zagładzie i dosłownej przemocy. "Żyd z Wesela. Wycieczka krajoznawcza" w krakowskiej Bagateli idzie o krok dalej. To, jak kpiarsko wskazuje tytuł, wycieczka po bardziej miękkich formach przemocy, których uświęceniem jest wspomniany rytuał przejścia do kultury mieszczańskiej. A także po anachronicznej obrzędowości, czyniącej dziś z Żydów gatunek odrębny. Twórcy jakby wołali ze sceny: "Dajcie żyć ludziom!".”

Kamila Łapicka „Zstępni Racheli w Bagateli”, e-teatr, 27 grudnia 2019:

„Spektakl jest rodzajem scenicznej "księgi pamięci" dotyczącej trzech kwestii: bytności Żydów w Krakowie, narodzin Wesela Wyspiańskiego i historii Teatru Bagatela. Kluczową postacią, a jednocześnie wielką nieobecną jest Józefa "Pepa" Singer. Córka karczmarza z Bronowic Małych, Hersza Singera, weszła wraz z ojcem do literatury dzięki Weselu Wyspiańskiego, choć ów Hersz wcale nie był takim obrotem spraw zachwycony: "Po co ja mam wchodzić do literatury? Co porządny Żyd ma robić w literaturze?" - pytał w opowiadaniu Romana Brandstaettera Ja jestem Żyd z "Wesela" z roku 1972. Brandstaetter przedstawił w nim punkt widzenia Singera, który żalił się, że postacie napisane przez Wyspiańskiego zawładnęły życiem jego familii. Nie nazywano go bowiem inaczej niż "Żydem z Wesela", zaś ukochana córka Pepka na dobre zmieniła się w Rachelę.

Bohaterami przedstawienia w Teatrze Bagatela są zaginieni potomkowie "Racheli": obieżyświatka Helena Singer (Natalia Hodurek), bedąca owocem romansu z Piłsudskim Izabela Izraela Singer (Izabela Kubrak), rabin z Poznania Jacoob Ben Sajur Singer (Maciej Sajur) i aktor z Bagateli Piotr Rosenbaum vel Piotr Różanski. Jest w tym zestawie postaci coś z ducha Wyspiańskiego, który na afiszu Wesela miał zamiar umieścić "po imieniu i nazwisku żywe, działąjace osoby", jak niesie Plotka. W swoich kwestiach-wizytówkach każde z domniemanych dzieci nazywa matkę innym imieniem, wyróżniając w ten sposób etapy jej życia: anonimowy (Pepa, Perel), literacki i post-literacki (Rachela) oraz związany z konwersją (Józefa).

Istotnym elementem inscenizacji jest warstwa muzyczna. Za wokalne przygotowanie aktorów, wykonujących między innymi utwór Sunrise, Sunset ze Skrzypka na dachu, była odpowiedzialna Natalia Hodurek, młodziutka absolwentka krakowskiej AST obdarzona pięknym mezzosopranem. Wykonawcy nie tylko śpiewali, ale także grali na instrumentach, tworząc zespół klezmerski o nazwie "Bękarty Racheli" - to określenie pochodzi z Facebookowego profilu Witolda Mrozka, krytyka teatralnego, który zadebiutował w teatrze repertuarowym jako współautor tekstu (razem z Klaudią Hartung-Wójciak) i dramaturg spektaklu. Szczególnie poruszająco wybrzmiała piosenka Kinderjorn (jid. Dziecięce lata) autorstwa ludowego barda Mordechaja Gebirtiga, który spędził swój żywot na Kazimierzu i zginął wraz z rodziną w trakcie akcji wysiedleńczej w 1942 roku.

W wywiadzie dla Radia Kraków Mrozek powiedział, że spektakl był "zadaniem z Bagateli". Autorzy wypełnili to zadanie, tworząc kolaż scen o zróżnicowanej strukturze, w którym dialogi oryginalne oraz sceny przepisane (z Wyspiańskiego, z Brandstaettera, czy z Legend o krwi Joanny Tokarskiej-Bakir, gdzie mowa jest o genezie uprzedzeń antyżydowskich) łączą się z piosenkami i głosem wycieczkowego przewodnika. Ze sceny słychać trzy języki - polski, jidysz i hebrajski, zaś sztuka zawiera niemniej kontekstów i nawiązań niż kutia ziaren maku. Przyjemnie było oddzielać te ziarenka i szukać coraz głębiej - sięgnąć do źródeł inspiracji twórców, wypisanych skrupulatnie na stronie internetowej spektaklu. Z historii Bagateli zaczerpnięto informację o zdarzeniach z roku 1923, gdy gościnnie wystąpiła tam Trupa Wileńska z pokazem Dybuka w jidysz. Doszło wówczas do protestów środowisk narodowych, nięchętnych rozprzestrzenianiu się "żargonu" w literaturze i powtórzeniu spektaklu. Pisze o tym Anna Kuligowska-Korzeniewska w książce Polska "Szulamis". Studia o teatrze polskim i żydowskim. W tonie pół żartem, pół serio przypomniano także historie rekwizytów z Bagateli. Piotr Różański przytoczył na przykład losy koszyka, który razem z nim jako Gospodarzem zagrał w Co się komu w duszy gra według Wesela w reżyserii Anny Polony (1992), a potem pełen bajgli pojawił się w Skrzypku na dachu w inscenizacji Jana Szurmieja (2003).”

Przemek Gulda, instagram.com/guldapoleca/, 14 grudnia 2019:

„Ciekawy rezultat zderzenia progresywnego myślenia o teatrze i świecie z dawną tradycją. Dwie aktorki i dwóch aktorów z odważną autoironią i imponującym zapałem tworzą spektakl, który jest nieustannym brawurowym podważaniem całego zestawu mitów. Autorka i autor bawią się m.in.: krakowskimi tradycjami, historią Bagateli czy relacjami polsko-żydowskimi. Przekłuwają balony, zdmuchują kurz, strzepują naftalinę. Nawet jeśli na końcu tego szeregu dekonstrukcji nie czeka żaden morał, zabawa jest inteligentna i przednia.”